• Wpisów:2767
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:2 dni temu
  • Licznik odwiedzin:318 802 / 3156 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
"Welcome to my world
Where everyone I ever need
Always ends up leaving me alone
Another lesson burned
And I'm drowning in the ashes
Kicking
Screaming
Welcome to my world"
(Sick Puppies - "My world"


Zawsze starałam się pomagać ludziom. Gdy przychodzili do mnie ze swoimi problemami to zawsze wyciągałam do nich pomocną dłoń. Wysłuchiwałam ich żali by ulżyć im w cierpieniu. Byłam na każde zawołanie, nawet (albo głównie) w środku nocy. Jakoś nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogłabym się od nich odwrócić i zostawić ich samym sobie.

Dlaczego? Bo mam za dobre serce. A może nie olewałam, bo sama nie chciałabym żeby mnie ktoś olał. Myślałam, że skoro ja robię coś dla kogoś to kiedyś ktoś zrobi to samo dla mnie. Że kiedy ja będę potrzebować pomocy, to będę miała na kogo liczyć.

Jak jest naprawdę? Ludzie w większości odzywają się tylko gdy jestem im potrzebna, gdy czegoś ode mnie chcą - czy to wysłuchania, czy rady, informacji, pogłaskania po głowie czy mówienia im tego co chcą usłyszeć. Muszę być dostępna 24/7, bo jeśli nie odbiorę / nie odpiszę / nie przyjdę, to chujowa ze mnie przyjaciółka. I foch. Za wyrażenie własnego zdania, które jest dla odbiorcy niewygodną prawdą - foch.

Ja do kogoś z sercem, a ktoś do mnie z dupą... Zawsze tak było. Bo niby mam tylu ludzi wokół siebie, każdy powtarza "Możesz na mnie liczyć". A gdy przychodzi co do czego to wszyscy mnie w piździe mają. Gdy jest mi źle to naprawdę nie mam się do kogo odezwać... Z niektórymi ludźmi wyżalanie działa tylko w jedną stronę - jest ok kiedy oni mi się żalą, a gdy ja chcę się pożalić to już "sorry ale mam to w dupie". Najczęściej wygląda to tak: zaczynam temat i dostaję odpowiedź "-Nie przejmuj się, będzie dobrze. Ja mam gorzej bo mam taki problem, że..." i zaczyna się lawina problemów pierwszego świata. Rozmowy konia z dyszlem, bardziej monolog niż dialog.

Dlatego staram się nie zawracać nikomu dupy swoimi problemami. Dlatego duszę wszystko w sobie dopóki nie wybuchnę - złością czy płaczem, nie ważne, ale zawsze w samotności.

Ciężko jest być oparciem dla wszystkich wokół kiedy samemu potrzebuje się wsparcia. Czasem ten ciężar mnie przytłacza. Nie wszystko potrafię udźwignąć sama. Nie jestem pieprzonym cyborgiem, chociaż od zawsze staram się pokazywać całemu światu, że jestem ze stali i nic mnie nie złamie. Nie, nie jestem... Takich rzeczy na dłuższą metę nie da się udawać...

Bo kiedyś w końcu nadchodzą takie wieczory jak ten... Gdy siedzę sama, wyżalam się wirtualnie, a łzy kapią mi na klawiaturę...

Każdy chętnie czyta co mam do powiedzenia na blogu, każdy lajkuje posty na fejsbuku... ale porozmawiać nie chce nikt... Nie sztuką jest powiedzieć "Jestem", ważne żeby faktycznie być.

I czuję się tak cholernie samotna... przez ludzi, którzy ciągle powtarzali mi "Nigdy nie będziesz sama"...
 

 
"W budzie skundlone myśli
Ochłapy pragnień w brudzie miski
Rzucone smutną
Jałmużną psu
Karuzela świata pędzi
Zaprasza blaskiem rtęci
I jaskrą zazdrości
Pokrywa wzrok
Wiara i miłość nad wszystko
Reszta to proch, pył i nicość
Wolisz egoizm życia bez granic?
Wygra w tobie ten wilk, którego nakarmisz"
(Luxtorpeda - "Wilki dwa"


Wydaje mi się, że czasem ludzie bywają gorsi niż zwierzęta. Rządzą nimi pierwotne instynkty. Gdy wejdziesz im w drogę to cię zagryzą, bo tak im mówi instynkt przetrwania. Nie narażą swojego dobra by ci pomóc, bo mają instynkt samozachowawczy i dbają tylko o własną dupę. Gdy mają potrzebę to wyruchają cię dosłownie i w przenośni tylko dla własnych korzyści.

Tępe barany idą za stadem w przepaść. Zawistne żmije kąsają co popadnie. Świnie głośno kwiczą żeby się dopchać do koryta. Wredne suki z wścieklizną toczą pianę z pyska. Hieny i sępy czają się na padlinę. Tu jedni chowają się jak szczury, tam inni ruchają jak króliki.

A ja w tym wszystkim jestem takim małym głupiutkim osiołkiem. Osiołkowi w żłoby dano - w jednym owies, w drugim siano... Biedny osiołek nie wiedział co wybrać i zdechł z głodu. Ja też nie wiem co wybrać, co prawdą a co kłamstwem, komu ufać, komu wierzyć... Ale nie zdechnę z głodu, prędzej zagryzie mnie jakaś bestia...


Cytując Jarka z PCR:
"Zastępy sępów wypatrują twoich błędów
Na tym kończę tekst, nie będzie happy endu... "

_______________________________________________________
Kiedyś piznę tym telefonem o ścianę, przysięgam! ;/
 

 
Dlaczego czasami tak trudno jest rozmawiać? Zamiast prośby o wyjaśnienia serwujemy chłodne spojrzenia. Zamiast żartu - milczenie. W środku wszystko krzyczy: mów do mnie! A jedyne co wychodzi z naszych ust, to słowa nie mające żadnego znaczenia.
Dlaczego rozkminy pełne szczerych emocji z czasem zamieniają się w rozmowy konia z dyszlem? Tak jakby limit słów się wyczerpał, zamiast zdań wielokrotnie złożonych pozostają same puste frazesy.

Tak się właśnie dzieje, kiedy dopuszczasz ludzi zbyt blisko siebie. Zaczynasz wierzyć, że grzebanie w głowie to część głębokiej relacji i bezwarunkowego poświecenia. A to jedynie wyrachowanie, które w konsekwencji rozpieprzy cię na kawałki i sprawi, że staniesz się zupełnie bezbronny.

Relacje międzyludzkie nie są moją mocną stroną. Potrzebuję dużo czasu, żeby się do kogoś przekonać, jeszcze więcej by mu zaufać, a nieskończenie wiele by się przed kimś otworzyć. Nie umiem rozmawiać tak jakbym chciała, zwłaszcza kiedy mam powiedzieć co mnie boli.
Boję się mówić ludziom złe rzeczy, nawet gdy wiem, że tak trzeba. Boję się, że mogłoby to zniszczyć albo zachwiać relację budowaną długo i z trudem.
Tyle razy plułam sobie w brodę, bo moim zdaniem powiedziałam za dużo. Okazuje się jednak, że koniec końców chyba wyszło na dobre. Nie każdy kopniak w dupę jest zły.

W życiu jest trochę jak z porządkami w pokoju. Są półki i szuflady. Na półce stawiasz to co wartościowe, to co chcesz często widzieć, o co chcesz dbać i wycierać z kurzu. Do szuflady chowasz to co przeszkadza, bo co z oczu to z serca. Ale kiedyś w końcu taką szufladę musisz otworzyć, przejrzeć co w niej jest i wyrzucić stare szpargały.
Robiąc porządki pamiętaj, żeby nie zapędzić się do cudzej szuflady. Czasami nadchodzi taki moment, że nie licząc się z tym, że cudzych rzeczy się nie powinno ruszać, przesuwasz np. zaufanie, by między przyjaźń a uczucie upchnąć swoje kłamstwo. A wtedy już się robi burdel, z którym można się uporać jedynie wyrzucając wszystko z szuflady, prosto na śmietnik. I zostajesz sam, z dziurą w sercu.
A to tylko pusta szuflada...
 

 
Całe internety ogarnęła aura smutku po meczu. To takie uczucie jakby się oczekiwało Świętego Mikołaja a przyszedł komornik ;D Aż było słychać to powietrze ulatujące z balonika oczekiwań napompowanego do granic możliwości.
Pierwszy raz telewizja publiczna pokazała ostre ruchanie w godzinach popołudniowych xD
Senegal kontra samogwałt. Obstawiałam wynik 2:1 na naszą korzyść, wyszło 1:2, no i w sumie dwie bramki przecież strzeliliśmy. Close enough.

Moje życie też jest jak mecz Polski z Senegalem - jak ponosić porażkę, to tylko spektakularną.

_________________________________________________________
All warfare is based on deception.
Brace yourself.
Let the damn walls break down!
 

 
"Bo jesteś ty. Znów przy mnie budzisz się
Bo jesteś ty i wciąż czuję, że...
Bo jesteś ty, cóż więcej mógłbym chcieć?
Bo jesteś tu i proszę zostań już (...)
Bo jesteś ty, zaczynasz ze mną dzień
Bo jesteś wciąż, gdy zaczyna się noc
Już wszystko mam. Cóż więcej mógłbym chcieć?
Bo jesteś tu i zawsze tu bądź"
(Krzysztof Krawczyk - "Bo jesteś ty"

[Piosenka z przesłaniem do Ciebie. Kocham zasypiać wtulając się w Ciebie i kocham budzić się obok Ciebie. Nie ważne jak mija dzień, liczy się tylko to, by zasnąć w Twoich ramionach. Nie potrzeba mi niczego więcej. Bo jesteś Ty ;* )


W sobotę po pracy zjechaliśmy z Miśkiem na Wylęgarnię Smoków. Zaliczyliśmy nocne manewry przy piwie z Bratem, jak za starych dobrych czasów. Były dobre rozkminy i analizy psychologiczne pokurwionych ludzi.

W niedzielę mój Miś musiał pojechać na misję, a ja kręciłam się po domu w oczekiwaniu aż wróci i nie wiedziałam co ze sobą zrobić.

Po południu chcieliśmy zrobić grilla, ale deszcz pogonił nas do domu.

Wieczorem pojechaliśmy z Bratem i Bratową na Bagdad na koncert Krzysztofa Krawczyka i Edyty Górniak. (Andromeda Bagdad! xD)
Krawczyk z playbacku to może nie był szczyt moich marzeń, ale publika bawiła się przednio. Te wszystkie gimby śpiewające "Chciałem być marynarzem" ;D No i kolega machający palmą (chyba ryżu za dużo posypali xD).
Później Edyta Górniak opalona jak dwóch murzynów na raz, odziana w szlafrok. A cała oprawa - stroboskopy i bas łamiący żebra. Tymczasem z tyłu jakaś marudna baba drąca pizdę. No słabo.

Za to my bawiliśmy się zajebiście, najlepiej w przerwie między koncertami, gdy śmieszkowaliśmy pod sceną:
<na scenę wychodzi postawny brodaty facet z latarką czołówką>
-A to chyba górnik prosto z kopalni.
-Jaaa, chopie, ja prosto z gruby dupia, a nie z dansingu! ;D
A propos kopalni...:
-Ten Kammeleon nawet ubrać się nie potrafi, w czarnym dresie przyjechał.
-Bo on się przebrał za węgiel! ;D

W drodze powrotnej "kolumbijski kebab", czyli live stream z busa Krzysztofa Krawczyka xD

Wniosek z imprezy: nie ważne gdzie, nie ważne jaka muzyka, najważniejsze z jaką ekipą! Z tymi ludźmi to ja mogę jechać nawet na koniec świata na mongolski balet ;D


W psychiatryku razem z K. wprowadzamy M. w stan psychozy łażąc za nim i śpiewając:
"Zbuduję Ci dom,
będziesz miała schron,
taki szaaałas na hałaaas.
I zasadzę brzozę tuż za rogiem,
żebyś latem miała cień.
Zawiozę do szkoły,
każde z naszych dwudziestu pięciu dzieci"


Wieczorem załatwianie ciemnych interesów ;D

A późnym wieczorem prawie dwie godziny ploteczek przez telefon z A. (stąd właśnie ta obsuwa na blogu).


Miałam napisać coś jeszcze, ale po pierwsze nie mam już czasu, a po drugie za dużo słów i lepiej zrobić z tego materiał na kolejny wpis (prywatny?)

Czas pokaże... Czas, który z każdą sekundą przynosi mi nowy materiał na bloga... Ech, trzeba w końcu się wyspać.
good night & good luck
Ins.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
"You've been crying like there ain't nothing for you
I've seen you loose all you can
You've seen signs that say the game is over now
You fear you loose in the end (...)
I know there ain't nothing in this world for you
I've seen them taken away
You fought hard enough to make it a way through
Still lying half way there"
(Sunrise Avenue - "Keep dreamin"


A dream is all we need...
And all I need is some sleep.
Ostatnimi czasy jakoś się nie wysypiam, nie mogę zasnąć do późna, a potem budzę się o dziwnych godzinach. Jest taki przesąd, że jeśli budzisz się w środku nocy, to właśnie pojawiasz się w czyimś śnie. Hmmm...


Tak z innej beczki: zaczęły się Mistrzostwa Świata, co w wielu związkach oznacza separację na miesiąc. Chyba jednak nie pójdę w odstawkę, bo przyplusowałam kupując Misiowi "Przegląd Sportowy" ze "Skarbem Kibica". Tak niewiele trzeba, żeby uszczęśliwić faceta ;D ;*

Mimo wszystko przeczuwam, że przez najbliższy miesiąc będę miała duuużo wolnego czasu.


Zostałam dzisiaj nazwana terrorystką.
Traktuję to w kategorii "komplement" ;D
Ale jak tu nie być terrorystką skoro kiedy patrzę na to wszystko to kurwica mnie bierze.
Szukając ukojenia nerwów podróżuję wgłąb siebie na odkurzaczu.
A te zaciśnięte ze złości zęby? To służbowy uśmiech.


PS: na sierpień mam tylko jedno marzenie - by w nocy z 12 na 13 mieć z kim oglądać spadające gwiazdy... Tylko tyle i aż tyle...
Can you make my dream come true?

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Niektórzy ludzie będą cię "lubić" tylko wtedy, kiedy będą mieli z tego jakieś profity. Ich lojalność kończy się tam, gdzie skończą się korzyści.
Boję się, że w tym przypadku też tak jest...

_________________________________________________________
Ostatnio słucham w kółko Sunrise Avenue. Kocham ten zespół. Wydaje mi się jakby każda ich piosenka była o moim życiu. Każda wpisuje się idealnie w to co się dzieje wokół mnie, w to co czuję i opisuje dokładnie to co chciałabym przekazać innym.

Dla tych wszystkich, którzy tej nocy nie mogą zasnąć piosenka z przesłaniem na dobranoc:
Jeśli chcesz czytać między wierszami to 90% ukrytego przekazu jest tu właśnie w piosenkach...
 

 
"No one is more hated than he who speaks the truth" (Platon)


Jeżeli budujesz jakiekolwiek relacje z ludźmi, czy to przyjaźń, miłość, czy cokolwiek innego, nie ignoruj. Rozmowa nawet najtrudniejsza jest lepsza niż cisza, która nie wiadomo co znaczy. Czasami nie ważne jak cierpliwy potrafisz być, jeśli nie wiesz co się dzieje, to czujesz się niepewnie... Czasami brak słów jest gorszy niż najgorsze słowo.
Każdy powinien mieć kogoś z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje się bardzo samotny. Tylko że rozmowa to dialog gdzie mówią dwie strony, a nie monolog gdzie jeden mówi a drugi tylko słucha.

Gdy przytakujesz ludziom i masz takie samo zdanie jak oni, to cię lubią i po głowie głaszczą. Ale spróbuj mieć własne zdanie poparte argumentami, spróbuj powiedzieć im szczerze niewygodną prawdę, to cię zjedzą. Foch i obraza majestatu, bo prawda boli. Lepiej gryźć się w język i milczeć.

B. kiedyś powiedział, że mogłabym każdemu dogadać, bo mam "pysk jak wrota". Co z tego, skoro cały czas muszę chodzić w kagańcu.

Ludzie takie skomplikowane, a ze mnie marny psycholog i doradca, bo przecież co taka głupia gówniara może wiedzieć o życiu.

Dlatego unikam wypowiadania się poza blogiem. Chociaż tak sobie myślę, że i tu powinnam przystopować. Może przydałby się urlop od pisania?

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Ludzie tak wielu uczuć nie rozumieją. Wydaje im się, że samotność to deficyt czyjejś obecności, brak drugiej osoby, kogoś bliskiego. A przecież nie są sami, mają wielu ludzi wokół.

Samotność to nie jest pustka dookoła ciebie, to pustka w tobie.

_________________________________________________________
Wkurwia mnie brytyjski akcent Tima i jego fryzura, ale mimo to wałkuję tę piosenkę od wczoraj i mam łzy w oczach.

"You turned your face to me,
and I tucked your hair behind your ears,
Said, nothing can go wrong,
So long as we are together, so long as we are, so long,
So long as we are together, so long as we are, so long...
And if we'd met today, I wonder if we'd met this way,
Would you have anything to say to me?
Stare out at the breakers, as our silence slowly stretches,
And the storm clouds darkened in conspiracy."
 

 
Dyskusja z Misiem o tym kotecku:

-Chcę takiego kotka!
-No co ty, jakby matka szła w nocy do łazienki i by takiego kota zobaczyła, to by zawału dostała.
-Ale zobacz jaki słodki, jak oczkami paczy.
-No jakby paczał uszkami to już w ogóle byłby przerażający.
 

 
"Czy chciałbym zbyt wiele, żeby nie być sam?
Czarne i białe to nie tylko ja.
Idę po swoje, bo to nie wstyd gonić marzenia,
Przebijając głową nieba błękit.
Zaraz przyjdzie noc po nas, zaraz upłynie czas,
Takie same sny masz ty i ja
Nie chcę wiele, choć wszystko chcę brać."
(KaeN, Cheeba, Wdowa - "Zbyt wiele"


Chwila relaksu i gapienia się w niebo w ciszy. Czasem chciałabym mieć jakiś czasowstrzymywacz. Te trzy godziny minęły zdecydowanie za szybko.
To właśnie takie krótkie chwile składają się w piękne wspomnienia, a tego nikt nam nie zabierze.
"Mamy swoje skarby. Mamy coś, czego nie zabiorą nam"


Pogoda się zepsuła, więc siedzimy z Miśkiem w domu. Dobrze, że zdążyliśmy złapać trochę słonka. Wystarczająco bym zjarała sobie nogę, bo przecież ja się nie mogę opalić jak człowiek ;/ Miś za to opalił jedną rękę, to się dobraliśmy ;D

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
This silence was a little bit awkward. But it'll be better someday. Like it used to. I hope so.

___________________________________________________________
Remember: you are not alone
 

 
"You want a hot body? You want a Bugatti?
You want a Maserati? You better work bitch
You want a Lamborghini? Sippin' martinis?
Look hot in a bikini? You better work bitch"
(Britney Spears - "Work bitch"


Uff... Jak dobrze, że ta sobota się już skończyła... Dzień pełen pojebizmów, w dodatku zwieńczony nadgodzinami, innowacjami i mongolizmami. Aż ręce i cycki opadają.

Jedyny dzisiejszy pozytyw w psychiatryku to K., bo w końcu mam z kim plotkować i obgadywać przystojnych klientów xD


Na szczęście jutro wolna niedziela. Trzeba odreagować stresy i się wychillować. Chociaż na razie wszystkie znaki na niebie i ziemi sugerują, że chuj będzie z tego chilloutu -.-

Mimo wszystko na wszelki wypadek chciałam sobie naszykować bikini. Tylko problem jest taki, że w każdym stroju kąpielowym wyglądam jak gówno w kryształowej misce, czyli wizerunkowo słabo ;/
W tym towarzystwie wolałabym się nie pokazywać w skąpym bikini, bo wstyd (a wszystkie mam raczej skąpe, bo w mojej dziczy wylęgarniano-smoczanej mogę sobie na takie pozwolić, bo tam nikt mnie nie widzi).
Najlepiej by było, gdybym mogła się opalać w bluzie i długich spodniach. Kurdeee, a trzeba było ciągnąć ten fit-healthy lifestyle od zimy... Chociaż pewnie i tak by mi to nie pomogło. Chyba już nigdy nie wyleczę się z tych wszystkich kompleksów... ;/


Pisanie w misiowym centrum dowodzenia jakoś mi nie idzie, pora więc iść spać (tym bardziej, że już mnie ktoś wygania do spania ;D).
Dobranoc, chuj na noc
 

 
9 czerwca - Dzień Przyjaciela

Jest tysiące cytatów o przyjaźni, ale tak naprawdę żaden nie odda tego, co chciałabym przekazać moim przyjaciołom. Przyjaźni nie da się wyrazić w słowach, bo nie ma tak pięknych słów, którymi można by było podziękować.

Mam najwspanialszych przyjaciół na świecie, lepszych niż mogłabym sobie wymarzyć. Moje najukochańsze mordeczki na które zawsze mogę liczyć.
M., R., M., A., A., E., K. - dziękuję, że jesteście

Z dedykacją dla Was:
_________________________________________________________
"I can't escape this hell
So many times I've tried
But I'm still caged inside"

Znowu zaczyna się psychomanipulacja... Ileż można słuchać tego pierdolenia?! Słucham, bo muszę. Przytakuję, bo muszę. Ale w myślach powtarzam: "-Ty zapluty kłamco, ty dziadu pierdolony" ;P


"Maybe we'll turn it all around
'Cause it's not too late
It's never too late"

Jest nadzieja.
Byle tylko przeżyć sobotę.
 

 
Najmilsza wiadomość dnia:
Właśnie mija mi rok pięknej patologii i onkologii z Bąbelkiem, moim BFF, moją Mordeczką, dilerem raka musku, moim prywatnym lajfkołczem i jedną z niewielu osób, które mnie nigdy nie zawiodły.
Od początku czułam z nim pokrewieństwo dusz: pojebany, wiecznie głodny, rusofil, urbexowiec i boidupa xD
Jeśli on nie jest moją bratnią duszą to już nie wiem kto jest xD
To już rok, a my wciąż nie wyszliśmy na ludzi.
Ale przynajmniej znajomość się trzyma.
Onkologia prima sort ^^ Forever Mordeczko <3


Niestety nie obejdzie się bez smutnej wiadomości...
Odszedł człowiek-legenda, ktoś kogo znałam lepiej z opowieści niż osobiście.
Szatan w piekle już się niepokoi, bo teraz będzie miał w zaświatach konkurencję.
A to ode mnie piosenka na drogę...
Rest in peace. Ave!
_________________________________________________________
"Trzeba wierzyć w to w co wierzymy. Wiara jest naszą siłą"
Potrzeba dużo siły żeby przeciwstawić się tym wszystkim ludziom, którzy wmawiają ci, że wszystko w co wierzysz jest kłamstwem...

"Utrzymaj jednak wiarę
I zachowaj twarz
Tyle mamy w sobie zła
Ile widzą inni"

Każdy mierzy swoją miarką i widzi to, co chce zobaczyć. Dla jednych będziesz kryształowo czysty, dla innych zły do szpiku kości.

1... 2... 3... Czy to świat jest zły czy my?
 

 
Po tych ostatnich rozkminach i wpisie prywatnym (który mnie jakoś tak gryzie i nie wiem co z nim zrobić) pora na wpis kulinarno-druidyczny dla rozluźnienia atmosfery. Trzeba wrzucić moje dzisiejsze wymysły.

Znowu kupiłam truskawki, ale to i tak za małooo.
Całe 3 kg wylądowało w słoju - będzie nalewka ^^
Obok mały słoiczek z eksperymentalną jaśminówką.

Kolejny eksperyment - kiszone truskawki z przepisu od Maxa.
Kisiłam ogórki, więc przy okazji chciałam przetestować ten pomysł.
Trochę mnie to przeraża, ale zobaczymy co z tego wyjdzie.

Pracowity dzień zapijałam drinkiem: syrop z kwiatów bzu, syrop truskawkowy, wódka, woda gazowana, mrożone truskawki, kwiaty bzu. Mniami ^^


Nazbierałam w ogródku caaałą miskę poziomek.
Co z nimi zrobię?
Chyba na weekend upiekę jakieś ciasto w ramach rewanżu ;*
Może "pięciominutówkę"... A może brownie... Jakieś sugestie?
 

 
"Looking back on the things I've done
I was trying to be someone
Played my part, kept you in the dark
Now let me show you the shape of my heart"
(Backstreet Boys - "Shape of my heart"


Znalazłam sobie zajebiste zajęcie na nudny poniedziałek: zawiązywanie językiem gąziołków na ogonkach od czereśni ;D
Całkiem nieźle mi to wychodzi.

Taszczyłam dzisiaj do domu całe ajmro truskawek. Wchodzę z tym do busa, a kierowca:
-Łooo Marta, po kiego czorta ci tyle truskawek?
-Nalewkę będę robić.
-O to ja się zapraszam ;D

Mam już kilka pomysłów na te truskawki. Na pewno będzie ciasto, marzą mi się też pampuchy z truskawkami, obowiązkowo musi być nalewka i dżemory wszelakie (z kwiatem bzu, imbirem, goździkami) no i mam jeszcze jeden ekstremalny pomysł, ale o tym napiszę dopiero jak przetestuję.
Druid startuje z warsztatem! ^^


Pojawiła się dzisiaj mała iskierka nadziei na to, że wszystko wróci do normy. Niestety szybko zgasła. Ale ok, nic na siłę. Ja już się nie będę narzucać...
Zresztą... w dupie mam to wszystko. Wszyscy mają wyjebane a ja się będę przejmować? A taki chuj! O!


Liczyłam na jakiś wypad na lokalne Pamukkale w niedzielę, ale oczywiście mogę sobie tylko pomarzyć. Zostaje Berzdorf na rowerze - na samą myśl mnie nogi bolą.


PS: Ksero miałkich tekstów i wygodnych poglądów. Słabe to jak kompot ze ścierki, srlsy.

_________________________________________________________
No one is too busy to talk to you, it's just a matter of priorities. I played my part and now I think that there's no place left for me. Sometimes creating a little distance will help people recognize how much you actually mean to them.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
"Are you devil or angel?
Are you question or answer?
For you, I break all the rules
And for you, I'll go to the moon,
'Cause you're the one
There's no one else.
For me, you are an enigma,
For me, you are really a mystery..."
(Amanda Lear - "Enigma"


Pracowity weekend za mną. Teraz tylko byle do środy. Co ja będę robić z tym wolnym czasem? Chyba się zanudzę na śmierć. A później to już byle do niedzieli ^^


Dopadła mnie kumulacja wszystkich spierdoleń tego świata (Miś wie ocb). Omg, dejcie mi karabin, to ich kurfa odstrzelę -.-
(A pamiętasz o czym rozmawialiśmy dzisiaj rano? Chyba faktycznie działam jak magnes.)


Myślałam dziś nad pewnym projektem na blogu i fanpage'u, który wystartowałby miesiąc przed moimi urodzinami. Coś ode mnie dla Was, ale też i coś od Was dla mnie. Tylko nie wiem, czy dam radę wrzucać wpisy codziennie przez 30 dni, bo z systematycznym pisaniem to u mnie różnie bywa. Hmm... Chyba trzeba się naradzić z moim fanklubem wiernych Czytaczy ;D


Wpisu z głębszym przesłaniem nie będzie, pomimo tego, że ktoś mi dzisiaj nakręcił dobry temat. No ale jakoś weny brak, a poza tym trzeba kończyć wpis, który się od dawna za mną ciągnie. Raczej będzie prywatny albo może dostępny dla wybranych. Nie wiem, nadmierny striptiz emocjonalny czasem przynosi mi więcej szkody niż korzyści.


PS: nie ma to jak wybiórcza moralność.
1... 2... 3...

________________________
Ciacho od ciacha
  • awatar ms moth: Teraz to już musisz dać radę z tymi wpisami codziennie, bo mnie zaciekawiłaś i się domagam :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Wolny dzień wykorzystałam chyba na 200%.
Wcześnie rano pobudka, cztery godziny walki z małpim gajem wokół chałupy, jedna przerwa na papierosa. Łapki mnie bolą od szarpania się z tymi żywopłotami, ale przynajmniej mogłam się w ten sposób wyżyć.

Po południu szybkie manewry ^^
Późne popołudnie spędziłam z Misiaczkiem ;*
Wybieraliśmy się na spacer po Niemcowni, ale na spontan poszliśmy do A. i M. na piwko i pogaduchy. Tzn. ja akurat piłam wino, tak jakoś wyjątkowo mnie naszło ;D (a po winie cnota ginie xD).

Wieczorem zasnęłam w locie nad poduszką. Przespałam 10 godzin! W końcu udało mi się odespać te wszystkie zarwane noce. Może to przez to spanie "na Amisza"? ;D ;*

Niestety dzisiaj był powrót do patologii.
A propos patologii odwiedził nas Bąbelek. Szkoda, że nie było czasu żeby zamienić kilka słów.


Może jednak to nie sen i odpoczynek dają siłę. Największy zastrzyk energii dają zajebiści ludzie. Nawet krótki kontakt z nimi daje niezłego kopa. Właśnie tego ostatnio mi brakowało.
Teraz nikt nie zabierze mi uśmiechu z pyska
Dla takich chwil się żyje. Dla takich ludzi.

Ktoś mądry napisał kiedyś na FB: "Nigdy nie zapominajcie o tym, by brać z życia jak najwięcej, nie bójcie się ryzykować, płakać ani być szczęśliwymi. Najważniejsze to być w drodze. Każdego dnia robić krok do przodu".
i jeszcze to: "Czas na nikogo nie czeka. Łap każdy moment który ci został, jest wartościowy. Dziel go ze szczególnymi ludźmi. Będzie wart jeszcze więcej."
Hmm... Mądre słowa pisane na długo zostają nam w głowie, czyż nie?


A teraz biorę się za kończenie wpisu zatytułowanego roboczo trzema literami. Wpisu, który składam już czwarty dzień na klawiaturze, a w myślach jeszcze dłużej. Muszę gdzieś przelać wszystko co mi leży na serduchu i kłębi mi się w głowie.

________________________________________________________
sky & sand
we'll be back
 

 
"A potem odpoczniemy i nareszcie się wyśpimy. Naprawdę tego pragnę. Po prostu sobie odpocząć, zdrowo się wyspać. [...] Obawiam się, że tylko o tym marzę przez cały czas. Wszystkie te doniosłe, wielkie plany są na nie moją głowę."
(J. R. R. Tolkien)

[no ja się chyba nigdy nie wyśpię... -.-]


Gorąąąąsooooo!
Kto to widział czydzieści stopni w maju o.O
Przez cały dzień czułam się jak taka rozlazła skwarka wyciągnięta ze smalcu. W dodatku spocona jak świnia (tak a propos tego smalcu vel dżemu ze świni). O pardon, ja się nie pocę - ja seksownie migocę! ;D

Marzy mi się jakiś leżing, plażing i smażing, najlepiej w jakimś miłym dla oka towarzystwie, ale na to się jakoś nie zanosi. Póki co mam level opalenia jak pracownik budowlany ;D
Najbliższa okazja do opalania swojego boskiego ciała to Boże Ciało, no ale już mam zaplanowany zapierdziel w ogródku. Muszę się z tym wyrobić jak najszybciej, bo w czwartek po południu chciałam jeszcze pojechać do Miśka (o ile uda mi się załatwić jakiś transport).

BTW kupiłam sobie nową zabawkę - elektryczne nożyce do żywopłotu. Jaram się jak dzika! ;D
Brat mi już powiedział, że mnie popierdoliło xD
(Chociaż on też normalny nie jest, o czym świadczą komentarze na fejsbukach xD)

Miałam dzisiaj wrzucić jeszcze jeden wpis, ale chyba nocy mi nie starczy...
Może pojawi się niebawem... Może publicznie nie pojawi się wcale... Ale napiszę, bo muszę zrzucić z siebie to brzemie, a nie mam z kim o tym pogadać...


PS: Hmm... Ta przepowiednia już tak jakby trochę się wypełniła, co nie?
 

 
Z tego całego niewyspania motoryka mi siada do tego stopnia, że nawet włączenie laptopa staje się nie lada wyczynem. Oczy już mi się zamykają, ale przecież trzeba coś napisać. Chyba faktycznie wyśpię się dopiero w trumnie...

"Siedzę, choć noc mi w chuj obciąża powieki
Ale ja znów piszę, życie znów tu zatacza kręgi"


Człowiek widzi to, co chce widzieć; słyszy to, co chce słyszeć i wierzy tylko w to, w co chce uwierzyć.
Gdy chce się uderzyć psa to i kij się znajdzie.
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz pretekst. Jeśli nie chcesz, znajdziesz wymówkę.


PS: wczoraj wieczorem "ogon" rozjebał mi system doszczętnie ;D
Jacy wy kurwa jesteście śmieszni xD

_________________________________________________________
Fulosz jak mulorz, a z kapsy ci puc leci. Po kiego ciula ryczysz na cołki karpyndel. Trzim pysk, ty giździe pieroński.
 

 
"Parasole składam w szpic
Ostrzę noże, ostrzę kły
Nie będę płakać, nie będę błagać
Pięścią w ścianę wpuszczam złość
I z kamieni wznoszę stos
Nie będę płakać, nie będę błagać (...)
Nie wiem, co mam teraz robić
Jak się wyswobodzić
Jak przegonić strach i gniew
Nie wiem czego mam się złapać
Gdzie jest moja tratwa
Nie mam siły
Jak mam iść dalej, gdy z siebie całej
Wszystko oddałam ci"
(Natalia Szroeder - "Parasole"


Czasem myślę, że w tym całym popierdolonym świecie tylko Ty jeden stoisz za mną murem.

"Masz w sobie coś, co daje mi nadzieję
Przez życie mnie do przodu pcha
Błądzę i wiem, że czegoś nie rozumiem
A odpowiedź, odpowiedź w tobie mam"


Jak to jest, że większość ważniejszych rozmów w moim życiu przegadałam siedząc na podłodze... Wtedy czuję się jakoś bezpieczniej, bo nie można już upaść niżej. Pozbieraj mnie z tej podłogi, albo usiądź obok mnie - wybór należy do Ciebie.

___________________________________________________________
Zagoń psa do kąta, a wyjdzie z niego wilk i cię zagryzie.
Nie zdajesz sobie sprawy z tego, co sam wyhodowałeś...
Biegnij z wilkami albo zdechnij jak pies!
 

 
"Aren't you something to admire, 'cause your shine is something like a mirror
And I can't help but notice, you reflect in this heart of mine
If you ever feel alone and the glare makes me hard to find
Just know that I'm always parallel on the other side"
(Justin Timberlake - "Mirrors"


Miałam iść wcześniej spać, ale jak zwykle nie mogę zasnąć.
Miałam dzisiaj nic nie pisać, ale jednak coś mnie ciągnie na bloga.

Tyle rozkmin kołacze mi się po głowie, a nie mam czasu, żeby to jakoś poskładać i ubrać w słowa. Rozkminiam sobie więc idąc do domu, gadam do siebie i nagrywam to na dyktafon, a w tle słychać jak żaby uprawiają dziki seks xD (z jednej strony zazdro żabom, ale z drugiej przecież nawet nie mam siły ;P)


Przeraża mnie wizja jutra... Znowu dycha... Trzeba wstać o 8 nad ranem... Od kilku dni przebudzam się o 5. Padam na ryj, a wolne dopiero w czwartek. No chuj, trzeba robić dobrą minę do złej gry, wykrzesać resztki sił, może w końcu ryj pomalować, żeby wyglądać jak człowiek, bo ostatnio nawet do tego nie mam motywacji.

Poszłabym na szoping, żeby sobie poprawić humor (tymi przykrótkimi spodenkami z Mohito ^^), ale mam kryzys ekonomiczno-seksualny: patrzę do portfela a tam chuj -.-
Czarna dziura budżetowa, a wydatków coraz więcej. No i jeszcze chciałam pomóc mojemu Parauszkowi, bo popsuł aparat i teraz smuta. Chyba trzeba naruszyć żelazne rezerwy.


PS: no dzisiaj to mi się telefon przegrzeje przez tą gorącą linię!
Ledwo go odłożę to znowu ktoś się dobija.
Ale lubiem ;D

_________________________________________________________
Znalazło się dla mnie miejsce na półce. To dla mnie zaszczyt
 

 
"I wanna love you but I better not touch (don't touch)
I wanna hold you, but my senses tell me to stop
I wanna kiss you but I want it too much (too much)
I wanna taste you but your lips are venomous poison
You're poison, running through my veins
You're poison
I don't want to break these chains"
(Alice Cooper - "Poison"


Środa zaczęła się chujowo... Nad ranem miałam koszmar, mordy zdradzieckie mi się śniły. Na szczęście obudził mnie dźwięk wiadomości z messengera. Dziękuję za wybawienie ;D

Niestety nie mogłam sobie długo pospać, bo czekał mnie trip do kliniki. Umęczyła mnie ta podróż.
A później jeszcze poczekalnia: siedzę, gapię się na PRL-owskie lampy na suficie, dwie pracownie - po lewej USG a po prawej RTG, wywołują po nazwisku:
-Dziki!
-Rzeźnik!
A ja siedzę i myślę "WTF?! To szpital czy ubojnia??"

Plusy wycieczki: B-c to bardzo ładne miasto, trzeba się tam kiedyś wybrać na jakieś manewry ^^
A najważniejszy plus to taki, że po drodze wypatrzyłam plantację dzikiej róży i obudził się mój wewnętrzny druid ;D Ale by z tego było konfitury! Tylko jak ja się tam dostanę...


Po powrocie z badań trzeba było wrócić do psychiatryka, w którym ostatnio pracuje się nieco lepiej, ale to chyba wyłącznie za sprawą Stars TV i "Top 150 best of 80s & 90s"
Łażę i śpiewam rockowe klasyki (z przekazem podprogowym)


PS: 3*;-D = ?
 

 
"Yes I know what's on your mind
When you say
Stay with me tonight
Just remember
You're the one thing
I can't get enough of
So I'll tell you something
This could be love"
(Dirty Dancing - "The time of my life"


Powinnam już dawno spać, bo rano muszę wstać o pogańsko wczesnej porze. No ale jakoś nie mogę zasnąć, wszak nick Insomniaa zobowiązuje.


Oglądam "Dirty Dancing" już chyba setny raz. Niby oklepana historia i tragiczna gra aktorska, ale jednak ten film ma coś w sobie.
Ajjj chciałoby się tak zatańczyć jakiś namiętny taniec ;D
Take my hand and lead me to the danceflor as you did before ^^
Tylko na razie na horyzoncie nie widać żadnych baletów...

Utkwił mi w głowie jeden cytat z tego filmu: "Zranisz mnie jeśli mi nie zaufasz"
Hmm...


Znowu zaliczyłam rozmowę telefoniczną z napierdoloną Mordeczką xD
To już taka świecka tradycja i bardzo mnie się ta tradycja podobie ;D
Ostatnio tylko on jeden lubi ze mną gadać po nocach.


Na insomniaa92.sarahah.com w końcu coś pozytywnego
Niby anonimowo, ale domyślam się kto to ;D


Ech, trzeba kończyć te wywody. Pora na szybki sen, rano pobudka i jazda do kliniki badać kopytka, potem trzeba dotrzeć do pracy i dopiero wieczorem chwila wytchnienia w ramionach mojego Szczęścia ;*
 

 
"So pull me closer
Why don't you pull me close
Why don't you come on over
I can't just let you go
Baby
Why don't you just meet me in the middle
I'm losing my mind just a little
So why don't you just meet me in the middle
In the middle"
(Zedd - "The middle"


Szkoda, że niedziela tak szybko minęła...
Spędziłam ją na chilloucie z moim Misiaczkiem ;*
Najpierw byliśmy na spacerze w lesie. Przeglądając grupę grzybiarzy na FB nakręciłam się na grzybobranie, ale znaleźliśmy tylko jednego grzyba ;/

Po południu poszliśmy na kawkę do A. Poplotkowaliśmy, zaliczyliśmy też spacer do sklepu po piwo.

Niestety dzisiaj trzeba było wracać do patologii...
Gadżet na poniedziałek: skarpetki z napisem FUCK OFF. Ze specjalną dedykacją dla pokurwieńców i psychicznych sadystów.

Miły akcent wieczoru: godzinna rozmowa z Bąblem ;D Wszystkie ważne info wymienione, wszystkie łajzy obgadane xD
Lubię nocne rozmowy, zwłaszcza z ciekawymi ludźmi. Takie rozmowy zawsze są prawdziwsze i szczersze.


PS: im mniej wiesz tym lepiej śpisz. A przez pewnego screena jestem totalnie zdegustowana i obrzydzona, i nie wiem czy dzisiaj wgl zasnę o.O
Fujkiiii ;< Teraz to cię nie dotknę nawet kijem przez szmatę paskudo ;<
Chociaż w sumie to już chyba byłam dość zdegustowana po pewnej rozmowie. Mniejsza w to, idę się szorować pumeksem ;P

PS2: another one attention whore? Probably...

----------------------------------------------------------------------------------------------------
"Nienawidzę nocy kiedy żeby Cię zobaczyć muszę zamknąć oczy"
Miss you sooo much...

_________________________________________________________
"Ty masz w sobie coś, co burzy mi harmonię dnia
I budzi się lęk, że twoja czarna magia pochłonęła mnie"

Z każdym dniem coraz bardziej wierzę w tą czarną magię, a w głowie wyje mi alarm. Intuicja? Czy może instynkt samozachowawczy?
 

 
"Na parkiet wbijamy na pełnym lansie,
Do góry skakamy, to podoba nam się
W jej oczach już widzę dwa złote lampiony,
Wyczuła już we mnie grube miliony."
(Łobuzy - "Ona czuje we mnie piniądz"


Byłam wczoraj z moim Łobuzem na koncercie disco polo ;*
Wypiliśmy piwko, trochę się pobujaliśmy i szybko zwinęliśmy się do domu. Jakoś tak nudno było... Ciekawe czemu?
Tekst wieczoru: "-Brakuje mi tu tego przygłupa" ;D

Wstyd się przyznać, ale najebałam się dwoma piwami... Trenera nie ma dopiero tydzień, a mi już kondycja spada ;P

Służbowo sobota była kurewsko przejebana... Gestapo robi więcej szkody niż pożytku, a klienci są tacy, że co drugi kwalifikuje się pod prysznic do Auschwitz. W tym całym burdelu trzeba się skupić na tym, żeby się całkiem nie rozsypać. Dlatego próbuję wmawiać sobie, że jestem cyborgiem i zniosę wszystko. Ale ileż można...
Jeśli tak ma wyglądać każda sobota, to spierdalam stąd, bo z wypłaty nie wyrobię na nerwomix -.-

Tak wgl w tydzień schudłam chyba z 5 kg. Dieta cud: stres i papierosy.

Jutro trzeba się odstresować, więc uciekam do lasu wylęgarniano-smoczanego. Poza zasięgiem, poza światem, z dala od całego tego kurestwa.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Pewne kawałki tej układanki powoli zaczynają się składać w jakąś (niekoniecznie logiczną) całość.

Życie to nie klocki lego, że każdy do każdego pasuje. Mam wrażenie, że to raczej jenga - wyciągasz klocki i czekasz kiedy to wszystko jebnie...
_________________________________________________________
Odwiecznym problemem z moim blogiem jest to, że każdy interpretuje go na swój sposób. Ci, do których skierowane są wpisy, nie odczytują tych sugestii. Za to niektórzy doszukują się odniesień do własnej osoby tam, gdzie ich nie ma.

"Nie każdy potrafi czytać puste kartki książki i słuchać ciszy. Z tym trzeba się po prostu urodzić"

I to niby ja mam dar? Nieee... Ty masz, bo potrafisz czytać między wierszami.


PS: Do tańca i do różańca? Hmm... Jak coś jest do wszystkiego to znaczy, że jest do niczego. Od zawsze myślę o sobie w ten sposób...
 

 
"Nie jedź nigdzie - to nie czas
Naprawdę to zły znak
Minie kilka dni, może pech przestanie trwać
Nadzieje jednak mam
Odzyskać błogi stan
Do wielu łez nie wiele trzeba mi
Ale to nie mój cel, żeby się ofiarą stać
Posłałam już, więc teraz idę spać"
(Monika Brodka - "Dziewczyna mojego chłopaka"


Nie ma dla mnie miejsca w miejscu w którym stoję...
Coraz bardziej mi to wszystko ciąży.
Może faktycznie masz rację? Może stać mnie na coś lepszego?
A może jednak jestem za leniwa i za mało ambitna...
I nie chodzi tylko o ten jeden temat.
Dałeś mi do myślenia i teraz o dużo za dużo myśli kłębi mi się w głowie.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie oceniaj człowieka na podstawie pierwszego wrażenia.
Całe gówno wypływa znacznie później.

Ale co jeśli właśnie to pierwsze wrażenie było chujowe?
Znaczy, że później może być już tylko lepiej.

A gówno tak czy siak wypłynie.
Nikt nie jest święty, każdy ma jakąś ciemniejszą stronę.

Ja też mam. Może kiedyś tu rozwinę ten temat. Może kiedyś ci opowiem co mam za uszami. Przed tobą nie mam nic do ukrycia. O kilku rzeczach wstyd mówić, ale niczego nie żałuję. Chcesz coś wiedzieć? Zapytaj. Odpowiem na każde pytanie. Szczerość za szczerość. Zasłużyłeś na to.

_________________________________________________________
Masz ochotę na seks i blanta? Albo blanta i seks?
Albo na blanta, seks i blanta?
Nooo nie daj się prosić

Jeśli adrenalina uzależnia, to Ty jesteś moim narkotykiem ;*
 

 
"Jeszcze zdarzy się cokolwiek
I niewiarygodne szczęście padnie na nasze dłonie -
Ty wyciągnij je ze mną.
Jeszcze zagra nam piękno najważniejszą piosenkę,
Tylko pamiętaj ścieżkę, gdybyś wracał nieprędko.
I nieważne którędy, aby nawet przez ciernie
Chwyć za rękę mą
W poszukiwaniu szczęścia, ziom"
(K2 - "1 Moment"


Wstyd mi... Że dałam się tak łatwo zmanipulować... Że ślepo uwierzyłam zamiast się nad tym zastanowić...

Miałam zły dzień, a to był gwóźdź do trumny. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale... Może faktycznie do niektórych rzeczy podchodzę zbyt emocjonalnie? Zawsze najpierw sto razy się zastanowię nim coś powiem, a w emocjach mówię albo piszę coś, czego później żałuję. Teraz już wiem, że nie warto było wylewać tych łez.


Podając rękę tonącemu musisz zdawać sobie sprawę z tego, że może pociągnąć cię na dno.
Nie umiem pływać, ale wiem, że Ty nie pozwolisz mi utonąć.

_________________________________________________________
W ułamku sekundy wszystko może się spierdolić.
Ale czasem ułamek sekundy może też dać nadzieję, że wszystko się poukłada.
Przywołuję w myślach tę chwilę, ten jeden krótki moment, który wywołuje we mnie emocje jakich nie potrafię opisać słowami.
 

 
"We give dem it hard, we give dem it strong
We give dem it rough, we give dem it long
We give dem it right and never yet wrong
Sweeter the victory, the hotter the battle
The bigger the cover the fatter the bottle
The place haffi rattle, a my tabernacle dis
Rudeboy bass, mash up da place!"
(Skrillex feat. Damian Marley - "Make it bun dem"


W sobotę po pracy pojechałam na Marleyki. W Qltur Kombinacie jak zwykle było pełno znajomych mordeczek. Impreza zajebista, zresztą jak wszystkie w tym miejscu i z tymi ludźmi.
Piękna kombinacja: Blizna Terror, Kosmos Mega Sound System, Cheeba i mój ulubiony duszpasterz Joint Venture Sound System.
Pobujaliśmy się w rytmie reggae. Uwielbiam tańczyć z moim Miśkiem do takiej muzyki <3 Było gorrrąco ^^

Za to w niedzielę odpoczywaliśmy - pojechałam z Misiołkiem, Bratem i Bratową na plażing na Blaue Lagune. Później dotarli do nas K., I. i J.
Ledwo zaczęłam sezon bikini a już zjarałam sobie plecy. Brawo ja.

Po plażingu pojechaliśmy do Stadtparku na grilla.

Wieczorem zjazd na Wylęgarnię Smoków.

A jutro po pracy będzie randkaaaa!
Trzeba dokończyć niedokończone (You know what I mean ^^)

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Nasłuchałam się trochę wczoraj i dzisiaj. Że jestem naiwna, wierzę w bajki, daję sobą manipulować i "ciągnę gówno przez morze".

Mój wybór. Nie wasz problem.
Nie chcę być kolejną pozycją na liście osób, które przekreśliły wszystko grubą kreską.

W waszych oczach mogę być naiwną idiotką.
Dla mnie ważne jest to, w czyich oczach widzę prawdę.
 

 
Tak często się zawodzę na ludziach. Mam w plecach już tyle noży, że mogę udawać jeża. Wyciągam do kogoś rękę, a za dobre serce dostaję po dupie, a czasem też i po łbie rykoszetem. A mimo to i tak dalej ufam i naiwnie wierzę, że wszyscy ludzie są dobrzy. Wierzę w drugą szansę. W trzecią, czwartą, ile będzie trzeba. Nie potrafię skreślić człowieka tylko dlatego, że coś spieprzył.

Oj Tuśka, jaka ty jesteś głupia...


Wychodzi na to, że i tym razem ktoś zdobywał moje zaufanie tylko po to, by zrobić ze mnie swoją marionetkę. To wszystko było częścią twojej gry? Jeśli tak, to jesteś zajebistym aktorem. Szkoda, że teraz nie masz na tyle odwagi by spojrzeć mi w oczy. Bo kłamać prosto w oczy to potrafisz...

A ja zarywałam noce paląc szluga za szlugiem, godzinami wisiałam na telefonie, martwiłam się gdy tobie działa się krzywda, stałam za tobą murem, ręczyłam za ciebie przed każdym któ mówił o tobie źle, czasem nawet robiłam coś wbrew sobie. Wszystko dlatego, bo kiedyś przez telefon obiecałam ci, że zawsze ci pomogę i zawsze możesz na mnie liczyć.
I po chuj to wszytko?!

Byłam twoim wsparciem, powierniczką, słuchaczką, może nawet... przyjaciółką?
Wierzyłam ci, a ty to wszystko spierdoliłeś.

"Lubię z tb gadać" - taaa... To dlaczego teraz nie stać cię na szczerą rozmowę? Chociaż wymagając od ciebie szczerości chyba wymagam za dużo.



Nie chcę palić mostów...
Ale zdrowy rozsądek i wszyscy wokół podpowiadają, że to jest jedyny słuszny wybór...

______________________________________________________
"To piękne odnaleźć w człowieku wsparcie
Poszukaj raz a dobrze, to nie limit na karcie"
 

 
"W kieszeni mam za dużo twoich rad
Już nie wiem sam, czy tego chcę
Znów spalam stres, gdy mówisz mi, jak jest
Choć sam pod prąd nie umiesz biec.
Nie, niepotrzebnie teraz tylko tracę czas
Nic tu po mnie, skoro lepiej wiesz niż ja
Więc idę w swoją stronę
Nie przestanę zaskakiwać siebie sam"
(Michał Szczygielski - "Nic tu po mnie"


Wkurwiają mnie ludzie, którzy próbują za wszelką cenę wpierać innym swoje racje, swój światopogląd i swój punkt widzenia. Ok, niech je tam sobie mają, ale uważanie swojej racji za jedyną słuszną jest trochę chore. Wszyscy najmądrzejsi, jebani. Strażnicy moralności, chociaż z nich materiał na wzór też kurewsko marny.

Nie ma to jak dostać zjeby za coś, czego się nie zrobiło. Za coś, co robi ktoś inny. W dodatku za coś, co w zasadzie nie jest niczym złym. Fuck logic.

Ludzie ograniczeni umysłowo próbują ograniczać innych, szufladkować i zamykać w przyciasnych ramach. Złe dla nich wydaje się wszystko, co wykracza poza ich ramy pozornej "normalności".
Czają się jak sępy na padlinę. Wystarczy, że wyłapią jakiś drobiazg, a potem dorobią do tego swoją ideologię i zrobią aferę.

Potępią cię, zeżrą, zniszczą...
Za co?
Za to, co myślisz, robisz, czujesz.
Za to, że żyjesz po swojemu, a nie tak jak oni ci radzą.


Nie mam nic na sumieniu a mimo to od wczoraj mnie to gryzie... Ciągle powtarzam wszystkim, że trzeba mieć wyjebane, a sama się przejmuję. I to kim? Zazdrosnym pajacem, który uważa siebie za najlepszego psychologa i filozofa. Próbuje ustawiać innym życie a sam swojego nie umie poskładać do kupy.

ŻYJ I DAJ ŻYĆ INNYM!
chuju