• Wpisów:2841
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:wczoraj, 01:39
  • Licznik odwiedzin:327 273 / 3302 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
"Сбит прицел, о себе в третьем лице.
Я сжег старого себя и мне не жалко.
В этом эпицентре, какой порядок цен?
Я сжег старого себя, злая карта, такая карма.
Сам за себя, один среди людей.
Это казино и не мой счастливый день.
Сам за себя, один среди людей"
(Влад Соколовский - "Гораздо важней"


Nie potrafię się ogarnąć i zebrać do kupy... Wszystko mnie przytłacza i ciągle towarzyszy mi uczucie jakbym miała zamiast serca worek mokrego piasku... Czuję się jak jeż, który ma igły skierowane do środka...
Cały czas pod górkę... Nie mam sił na to wszystko... Gdy pojawia się cień nadziei, że będzie lepiej, to nagle coś nowego wali mi się na łeb... Wszyscy rzucają mi kłody pod nogi.
Na dodatek jestem w tym miesiącu pod kreską, co mnie przeraża i dobija. Przecież zawsze byłam stabilna przynajmniej w tej kwestii (bo psychicznie do stabilności mi daleko). Od jakiegoś czasu jestem jak tykająca bomba. Wystarczy, że ktoś mnie dotknie i wybuchnę.

W nocy nie mogę zasnąć, rano nie mogę się dobudzić. Najchętniej schowałabym się przed całym światem pod kołdrą i non stop wyła w poduszkę. Wyglądam jak trup, a czuję się jeszcze gorzej. Ale muszę przecież udawać, że wszystko jest ok, że jestem cyborgiem i że sama poradzę sobie ze wszystkim.


Tyle razy wyciągałam rękę do ludzi, którzy potrzebowali pomocy. A teraz, gdy to ja jej potrzebuję, to jestem z tym wszystkim sama...
Przyjaciele... Pamiętają o mnie tylko wtedy, kiedy czegoś ode mnie chcą... A mi jest głupio odezwać się z problemem, bo dobrze wiem, że i tak mnie oleją... Pewnie nawet nie zauważyliby mojej nieobecności...
Może za wczasu skasujcie mój numer...


"Oszaleć, zabić się czy ciągnąć dalej?"
(Charles Bukowski)
 

 
"Kiedy Mgłowce wychodzą w lesie na powierzchnię i śpiewają, to wiadomo, że już jesień. A potem wkrótce zima. Ho! ho! Tak, tak!"
(Astrid Lindgren, "Ronja, córka zbójnika"


Dwa dni wolne pod rząd - rzadko zdarza się w psychiatryku taki luksus. Nomen omen święto lasu.

Dzień Niepodległości uświęciliśmy marszem... do lasu na grzyby ;D

Od dawna planowaliśmy z moimi mordeczkami grzybobranie. Mieliśmy wyruszyć o 9, koniec końców wyszliśmy z dwugodzinnym opóźnieniem.
W lesie było trochę tłoczno, ale mimo to udało nam się coś tam zebrać.

Trudniej było pozbierać ekipę do kupy:
ja: -Misiuuu!
Miś: -Tu jestem!
ja: -Mareeeek!
Marek: -Jestem!
jakiś kaszojad z krzaków: -Mamoooo!
ja: -A to nie ta wycieczka xD

Faaajnie było Dzięki chłopaki!
Brawo my


Większa część moich i Misiowych zbiorów suszy się teraz nad piecem w kuchni. Resztę postanowiliśmy przerobić na grzybotto (muszę w końcu wrzucić zbiorczy wpis kulinarny).


W poniedziałek po porządkach na podwórku, zabawie z Bośkiem, wykopkach topinamburu i zbieraniu kasztanów, pojechaliśmy do miasta, bo Miśka wzywały obowiązki.


Wczoraj wieczorem ślęczałam nad książką. Smatrisz w knigu, widzisz figu ;/ Uczę się w każdej wolnej chwili, a i tak czuję się jak debil. Nie wiem kiedy ja ogarnę cały ten materiał.
 

 
Czytacze się skarżą, że ostatnio smęcę na blogu. Ech, żeby tylko na blogu...

Dla szukających rozrywki mam kompilację głupawek z ostatnich kilku dni.

A: -A ty rozbierałeś kiedyś świnię?
Miś: -<patrząc na mnie wymownie> Aaa ugryzę się w język!

-Dla jednej parówki nie opłaca się trzymać całego wieprza w domu!

Jak już jesteśmy przy świniach...
Misiek cierpi na nocny kaszel. Znalazłam mu na to radę:
-Wielkopolska medycyna w notatkach Oskara Kolberga głosi, że "dzieci cierpiące na kaszel należy przed wschodem słońca zanieść do chlewa i kazać im zębami wgryźć się w koryto świńskie"
-Gdzie jest najbliższy chlew?
-U psiapsi xD <pdk>

-On penisem gazu dodaje! Nomen omen do pedała sięga xD

Dyskusja z ziomkiem:
-Co tam u ciebie słychać?
-A się kręci. Wiesz co jest. Seks i biznes.
-Czyli jak zwykle masturbacja i pożyczanie hajsu od mamy? xD

Opowieści z Wylęgarni:
Znacie tę reklamę, która zaczyna się od "Co dzieci przynoszą z przedszkola?". Zawsze dopowiadam, że wszy ;D
Sytuacja: ta sama reklama leci trzeci raz w jednym bloku reklamowym.
-Co dzieci przynoszą z przedszkola?
Głos Vatra z kuchni: -Przestań z tymi wszami!!!

Złote myśli mojego producenta:
ja: -Ciasto na niedzielę trzeba zrobić.
Vater: -Dlaczego?
ja: -Gość w dom, Bóg w dom.
Vater: -Gość w dom Bóg wie po co...


No i najpiękniejsze wyznanie miłości:
-To jakaś patologia jest!
-A może to jest normalne? Może to właśnie my jesteśmy w patologicznym związku?
-Bądź moją patologią do końca życia <3
 

 
Notorycznie się nie wysypiam.
W poniedziałek musiałam wcześnie wstać, żeby przygotować kuchnię pod montaż drzwi. We wtorek obudziła mnie ekipa z drzwiami. W środę obudziła mnie Mutra z krzykiem, że jak chcę iść do lasu, to najlepiej już, bo się nie wyrobię. W czwartek od rana szpachlowałam, gruntowałam i malowałam ścianę wokół drzwi. Dzisiaj obudziłam się, bo Miś szedł do lekarza. W niedzielę też nie pośpię, bo idziemy na grzyby.
Więc jeśli jutro ktoś mnie obudzi o pogańsko wczesnej porze, to go chyba rozkurwię -.-

Montaż drzwi do piekieł zakończony. Nowe drzwi wyglądają jak z przychodni lekarskiej (a tu przychodnia psychiatryczna, close enough) i pasują jak kutas w beton. No ale to nie ja wybierałam, ja tylko odwalam najgorszą robotę.
Wstępny koszt generalnego remontu już mnie przeraża, ale mimo to chcę go zrobić. Bardzo chciałabym zrobić jak najwięcej sama. Chęci mam, czas jakoś się znajdzie, nie mam tylko narzędzi ani wiedzy technicznej. Nie mam nawet żadnego mentora, który wspomógłby mnie radą.
Krytykować, pouczać i oceniać to każdy potrafi. A o pomoc to się nie doprosisz... ;/

W środę ogarnęłam szkołę. Dzisiaj załatwiałam większość papierologii.
Byłam też u fotografa po zdjęcia kryminalne. Wyszły chujowo, bo mam szpetny i niefotogeniczny ryj. Chyba faktycznie nie ma na świecie fotografa, który umiałby mi zrobić ładne zdjęcie.


Wydawałoby się, że najgorsze za mną, ale to mylne odczucie. Najgorsze jeszcze przede mną. A ja tak cholernie boję się wyzwań...

Nie jestem księżniczką, którą trzeba nosić na rękach. Nie tego oczekuję. Chciałabym tylko, żebyś podał mi rękę. Nie musisz mnie prowadzić, wszędzie trafię sama. Ty tylko bądź.

_________________________________________________________
Czasem naprawdę chciałabym się komuś wygadać, ale nie chcę, żeby potem ktoś mówił: "-Tuśka ma doline i mi dupę zawraca". Ja nie z tych. Biorę sobie na łeb cudze problemy, a swoimi nie chcę nikogo obciążać.

Zresztą... Są ludzie, którym niebezpiecznie jest się żalić na pewne tematy...


Teraz już wiesz, czemu gdy pytasz co u mnie to zawsze odpowiadam, że "nic" albo że "wszystko ok"? Może to takie myślenie życzeniowe, bo chciałabym, żeby faktycznie było ok...
 

 
"It's not too late to turn back home
And we were never meant to be alone
You know we've got each other
It's not too late for two lost souls
We're not the only ones to lose control
But we're in this together, yeah
Every time you walk away
I lose the one I need to save
I just paint it black
Like starting over
Every time I lose a fight
And I'm dying to be right
I just paint it black
So you remember
This won't last forever
It's just another night"
(Andy Black - "Paint it black"


Cisza, hałas, wszystko kurwa na raz...
Nie pamiętam kiedy ostatnio siedziało we mnie tyle wkurwu. Muszę się zresetować i jakoś wyżyć, tylko nie wiem jak.
Próbuję podnosić sobie poziom endorfin czekoladą, ale nie pomaga. Nie wiem, czy potrzebuję medytacji, tygodnia snu, skrzynki wódki czy po prostu przytulenia i pogłaskania po głowie.

Bezsenność mi się rozbrykała. Potrafię nie spać do 4 i budzić się o 8... Chodzę późno spać, bo nie chcę, żeby mój czas wolny się skończył i zaczęło się jutro. Odkąd pamiętam zawsze bałam się jutra.
Parafrazując słowa kogoś mądrego: Wczoraj już przeminęło, dzisiaj należy do mnie, a jutra może nie być.

Czasem naprawdę wolałabym, żeby jutra nie było... Listopad dopiero się zaczął, a ja już mam go dość. A będzie jeszcze gorzej...

"Now I'm all alone
The future unknown
Got no where to go
But I'll survive
The loneliest nights
Won't give up the fight"
(Andy Black - "The Void"

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Trzecia plaga egipska zaliczona, wszyscy jeźdźcy apokalipsy dojechali. Kuźwa, przeczuwałam, że tak będzie.
Burdel na kółkach, jeszcze tylko nasrać i rowerem pojeździć -.-

Powyższe zdanie też idealnie opisuje mój obecny sposób dojazdu do pracy. Przejazd 6,50zł + cyrk gratis.

Wizyta u znachora zaliczona. O dziwo taka ślepa pała jak ja zakończyła badanie wzroku z wynikiem bardzo dobrym na oba oka. Ale nic dziwnego - doktor Mengele nawet niewidomemu by tak wypisał.

Zdemontowałam dzisiaj stare drzwi. Jutro planowany montaż nowych. Do tego czasu mieszkam jak w stodole xD

W dalszym planie na listopad jeszcze jedna wizyta u znachora, 15h pierdolenia kota w bambus, kilka negocjacji, trochę latania z papierologią, a na koniec krew i łzy (można przyjąć, że to taki masochizm w nagrodę za te wszystkie trudy).

_________________________________________________________
Kilka sekund o których później myśli się całymi dniami...
 

 
Listopad. Dzień Wszystkich Świętych. Cisza. Zaduma.
Nie...
Tłok. Głośno. Auta trąbią. Ludzie jakby mogli, to pod sam pomnik by wjechali mercedesem. Stare baby, które mimo 20 stopni musiały się pokazać w nowym futrze/płaszczu. Paniusie, którym szpilki grzęzły w cmentarnym piasku. Kaszojady biegające jak opętane. Faceci palący fajki na cmentarzu albo klnący do telefonu.
Serio?
Tak okazujecie szacunek zmarłym?
Chociaż w sumie... Jak można oczekiwać szacunku do zmarłych od kogoś, kto pewnie nawet i żywych nie szanuje.

Odwiedziłam dwa cmentarze, zapaliłam znicze i starałam się ciepło wspomnieć ludzi, którzy odeszli, chociaż było mi z tym ciężko, bo w większości nawet ich nie znałam. Dla mnie to tylko kwatera na cmentarzu, zasłyszane opowieści i wyblakłe zdjęcia.

Często myślę o śmierci. Zastanawiam się jak to będzie, kiedy odejdzie ktoś dla mnie bliski. Myślę co by było, gdybym to ja umarła. Kto by się tym przejął, kto by za mną płakał, a kogo wcale by to nie ruszyło. A później dociera do mnie, że przecież po śmierci i tak mi będzie wszystko jedno. Umieranie jest trudniejsze dla żywych niż zmarłych. Śmierć boli tak naprawdę tylko tych, którzy zostali.

Co jest po śmierci? Wszystkie mogiły głoszą, że wieczny odpoczynek. Ale na to przecież nie ma gwarancji. Śmierci nie trzeba się bać. Przecież nic gorszego od życia nam nie grozi. Może tak naprawdę już dawno umarliśmy, a teraz mamy wieczny odpoczynek?


Dzisiaj nawet niebo płonęło jak znicz:

Rozmowa gaśnie jak znicz
Choć to tylko prolog zanim zaczniesz żyć
Nim położysz się spać spójrz na ojca i matkę
Bo jutro może pozostać tylko pamięć
Śmierć - ona tak martwi nas
Więc kiedy złapiesz mnie za rękę pomyśl, że to może być ostatni raz
Ten ogień zastygł w nas, jesteśmy znieczuleni
Lecz póki się tli możemy wszystko zmienić
Kochaj bliskich, przebłyski chwil z nimi doceniaj
Bo nie znamy ruchów przeznaczenia...

.........................)
........................(,)
..........).........._'\!/'_
.........(,).........("""""
......._'\!/'_.ڿڰۣڿ❀❀ڿڰۣڿ
.......("""""._
....ڿڰۣڿ❀❀ڿڰۣڿ.
 

 
Ostatnio ciągle tylko gdzieś latam i coś załatwiam. Trochę już za mną, teraz byle do środy, a w środę doktor Mengele, PKK, zdjęcia kryminalne itd...

Całe życie: "musisz, trzeba, należy, wypada, terminy, obowiązki, obietnice, wymogi, oczekiwania, zobowiązania, musisz, musisz, musisz..."

Affff... Pierdolca dostanę z tym wszystkim. Przydałaby mi się jakaś medytacja na uspokojenie (albo dobra komedia <pdk>.


Halloween spędzam jak należy: uczyniłam siebie możliwie jak najmniej akceptowalną społecznie - makijaż zmyty, włosy rozczochrane. Oglądam jakiś dziadowski horror i tak wyglądają moje Dziady.


PS: Nie przywykłam do przyjmowania gości przed południem. O tej porze zazwyczaj wyglądam jak coś, co kot przywlókł ze śmietnika -.-
Nawet nie zdążyłam się umalować. Taki przedsmak Halloween ;P

PS2: "Ładna kobieta powinna mieć ładne auto" - haha, to ja chyba powinnam jeździć multiplą ;D

PS3: Pstryk! Pstryk! Haha

_________________________________________________________
Przyjaciel to ktoś, kto zachowuje się jak dupek, a ty i tak go uwielbiasz.

Może czasem mam ochotę cię udusić, ale jakbym to zrobiła, to faktycznie by mi ciebie brakowało ;D

Lubię z tobą rozmawiać. Tym bardziej, że wreszcie te rozmowy są dialogiem, a nie monologiem jak na początku. Rozmowy niby o niczym, a tak bardzo podszyte wszystkim.

Dziękuję. Za to że jesteś. Że mogę na ciebie liczyć. Że wierzysz we mnie, gdy sama w siebie wątpię.
 

 
Zawsze jesienią ogarnia mnie melanchujnia i czarna dziura rozpaczy, ale w tym roku to już naprawdę przegięcie... W dodatku zbliżający się listopad strasznie mnie przytłacza...
Chciałam napisać, że boję się, że sobie z tym wszystkim nie poradzę, ale ja się tego nie boję - ja jestem tego pewna ;/ Wiem, że rozczaruję wszystkich, którzy pokładają we mnie nadzieje.

Wszystko na raz wali mi się na łeb, a ja nie mam siły, żeby to udźwignąć. Ech, gdyby tak można było wziąć na chwilę urlop od życia... Coraz częściej zastanawiam się nad tym, żeby wziąć urlop od bloga. Bardzo możliwe, że w kolejną rocznicę założenia go zawieszę...

Brakuje czasu, żeby posprzątać w życiu, w głowie i na blogu...

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Sometimes I feel bad for not calling or checking up on people, but then I realize that works both ways and there ain't nobody checking up on me, sooo...

Ludzie są tacy zaskoczeni, kiedy nagle zaczynasz z nimi postępować tak, jak oni z tobą.

_________________________________________________________
"Someday, somehow
I'm gonna make it alright but not right now
I know you're wondering when
You're the only one who knows that..."

Sama nie wiem, czy bardziej jestem wkurwiona, czy bardziej mi ciebie brakuje...


PS: podobno jeśli ktoś ci się śni, to znaczy, że za tobą tęskni. Te sny przez trzy noce z rzędu to chyba tylko zbieg okoliczności...
 

 
Podstawą przyjaźni jest szczerość.
Hmm... No cóż... Przynajmniej wiem, że tej relacji nie można nazwać przyjaźnią...

Wbrew pozorom nie jestem głupią gówniarą, która łyknie wszystko jak koń dropsa.

Nie lubię, gdy ktoś robi ze mnie idiotkę.

_________________________________________________________
Chciałam milczeć i nie dotykać wspólnych ustaleń
I nie ulegać jak niezdobyte mury Jeruzalem
Z żalem stwierdzam, że to tylko głupia niemoc
Nie płacz, nie jesteś Bogiem. Twoje łzy już nic nie zmienią...
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
"But every day and every time I turn around
Searching for a place
That I have left behind
And all I wanna believe
That you could bleed so
Burn with me
I'm just an empty shell
Another's friend
Transformed to someone else
Take your seat
I cast a spell
So you'll be less like you
And more like someone else"
(Amaranthe - "Burn with me"


Środa, która zaczyna się o 7.30 nad ranem nie może być dobra... Czego ja się spodziewałam, skoro wtorek też wcale nie był najlepszy. Wgl od niedzieli wszystko jest jakoś nie tak.

Wszyscy rzucają we mnie kamieniami, a ja jestem żywą tarczą...
Brawo za strzał w dziesiątkę.

Najgorsze poczucie niesprawiedliwości jest wtedy, gdy ktoś cię skrzywdzi i jeszcze zachowuje się tak, jakby to on był skrzywdzony przez ciebie.

No tak, bo przecież zawsze to ja jestem ta zła...

Wszystko mi się pieprzy... ;/
_________________________________________________________
The biggest lie I have ever told is "I'm fine. It's ok".

I'm somewhere between "I want to cry on your shoulder" and "I don't want to show you I'm weak"...
 

 
Z cyklu "całe życie z debilami":
-On też kiedyś grał w kosza!
-Tak, jak byłem młody i byłem murzynem.
-I miałeś afro?
-Nie na głowie.
-A gdzie?
-Na plecach?
-Na plecie xD

Śmieszki nr 2, czyli ciężka rozkmina:
-A jakbyś był z nią na bezludnej wyspie?
-To bym se walił konia. I jej.


-Idziemy po cipsy!
-Jezuuu, dopiero doszłam i znowu muszę gdzieś iść?!

Łaszek wieczoru:
-Jego nie puszcza, on się puszcza!

I jeszcze "creep-porn" xD


Najlepsza i tak była poranna dyskusja.
"Laputana", "Laputita" i...
Na parafii zespół zgrany - ksiądz, dwie kurwy i organy.
I nawet Dzwonnik z Notre Dame do kompletu! <pdk>
Tymczasem ja siedzę w konfesjonale i wysłuchuję całego tego pierdolenia.
Won do piekła, kurwo wściekła!
 

 
"I got this feeling
I'm lost somehow
Sailing all them seas
I'm feeling holy
You make me alive
Driving on the wrong side
And I just feel I'm really losing my mind
We're in the moonlight
You take me again
You hold me like your own
I can't believe it
You make me begin
I slide in the game you're playing
And I just feel I'm really losing my mind
And I just feel I'm really losing my mind
This can't be right
This can't be fair
You make me do the dirty things I usually don't dare
This is not me
And it makes me mad"
(Sunrise Avenue - "Bad"


Pojechałam dzisiaj na randkę do Misia. Specjalnie na tą okazję zrobił chińszczyznę. Facet, który dobrze gotuje to prawdziwy skarb ^^

Badania dowodzą, że mężczyźni, którzy częściej gotują, statystycznie uprawiają więcej seksu. Czyli przez żołądek nie do serca, a raczej do łóżka ;D

W takim razie można powiedzieć, że plan "025" zaliczyłam ;D <pdk>

Wieczorem pora CiP, czyli cipsów i piwa ;D
A dalej... ugryzę się w język.


PS: mieliśmy razem wziąć lunetę i oglądać komety.
Naobiecywać to każdy potrafi.
BTW tej nocy spadają Orionidy.
Życzę miłego oglądania tym, którzy nie marnują nocy na spanie.


PS2: Trzy razy przymknęłam oko. Za czwartym dostaniesz po mordzie.

"You can look, you can undress her in your mind
You can look but you can't bite"

___________________________________________________________
Tak na prawdę całe życie opiera się na kombinacji liczb... Czysta matematyka.
A ja jestem tylko kolejną nic nie znaczącą cyferką w szeregu.
Nic dodać, nic ująć. Wynik zawsze wynosi 0.
 

 
Urlop minął za szybko...
Dzisiaj trzeba było wracać do psychiatryka i ogarnąć cały ten jubel...

Teraz żyję tylko niedzielą ^^
A moje myśli biegną tylko w jednym kierunku...
Myślę o Tobie i nie mogę przestać. Grasz główną rolę w moich kosmatych myślach. Ciągle gapię się na Twoje zdjęcie bez koszulki - niby nie było zrobione specjalnie by wodzić mnie na pokuszenie, a jednak kusi...
Mruuu... ^^

"You put my loyalty to the test
You're so bad
But I'll get you out, out of my head
And straight into my bed"

Słodziaku, chcę być Twoją muszką


Moim myślom przygrywa pewna piosenka...
Fajny ten Morandi, mraśny ;D

"Otra vez, siendo todo lo que tu quieres
Ay mi punto débil tú lo sabes
Soy esclavo de amor por supuesto
No me importa el resto
Perdona si te pido demasiado
Pero me tomas como filtro en tus labios"

A teraz idę spać z dobrym słowem i modlę się, żeby słowo ciałem się stało ;D
_________________________________________________________
If I'd say it was karma, would it be mean? Yes, it would. But I don't fuckin' care ;D
 

 
Miałam wczoraj wrzucić zbiorczy wpis kulinarny, ale chciałam jeszcze dzisiaj upiec bananowca i dorzucić go do wpisu.
Niestety tu następuje #wkurw - już od początku wszystko było nie tak. Urwała się blaszka od zamknięcia. No chuj, piekarnik nagrzany, nic z tym nie zrobię. Tu z pomocą przyszła technologia rodem z Podlasia - podparłam drzwiczki kijem od miotły xD Myślałam, że dalej pójdzie już z górki. Ale nie... W połowie pieczenia przepaliła się spirala w piekarniku ;/ No i pizda w szafie ;/ Na to już nic nie mogłam poradzić.
A obiecałam chłopakom ciacho

Ech, trzeba teraz kupić nowy piekarnik ;/
A póki co jedyne co mi zostało, to wrzucić zdjęcia poprzednich udanych bananowców:
z czekoladą:

z karmelem i masłem orzechowym:


Dyniowe brownie z przepisu od Maxa:


Sernik malinowy z białą czekoladą na spodzie brownie:



Ale nie samą słodyczą człowiek żyje.
Moja i Misia wariacja na temat sałatki Cezar:

Pad thai:


Wylęgarniano-smoczana kuchnia nieczynna do odwołania.
Straciłam wenę tfu!rczą do eksperymentów kulinarnych.
Zawsze muszę coś zjebać ;/
 

 
"I'm in love with the shape of you
We push and pull like a magnet do
Although my heart is falling too
I'm in love with your body
And last night you were in my room
And now my bedsheets smell like you
Every day discovering something brand new
I'm in love with your body"
(Ed Sheeran - "Shape of you"


Bożuuu... Jak ten czas zapierdala... Drugi dzień "urlopu" minął, a ja tylko odhaczam misje z listy i nie doszłam nawet do połowy.

Wczoraj Braciak mnie zgarnął z przystanku i podrzucił do Misiołka. Przy szlugach i gawędzie czekaliśmy aż Miś wróci z pracy.
Później kolejne spotkanie (towar jest, teraz trzeba upiec ciacho ;D).

Spaliśmy z Miśkiem do południa, później pozałatwialiśmy parę spraw na mieście.
Już mam fazę, bo każde mijane na mieście auto traktuję jako potencjalny zakup. Z tego zrodził się dialog:
ja: -O pacz jakie ładne!
Miś: -Noo, polo.
ja: -Niee, to białe łałdi.
Miś: -Bo ja myślę realnie biorąc pod uwagę twój budżet.
...Ech, pewnie i tak skończę w matizie xD

Był jeszcze jeden dialog, którego jednak w całości nie upublicznię. "-Jemu się nigdy ładne nie podobały" xD Misio wie o co kaman.

W domu ciąg dalszy generalnych porządków, z którymi dalej jestem w ciemnej dupie.
Jutro rano jadę na kawę do RyjĆka i moich kochanych dziecków ^^
Później może pójdę do lasu.
Wieczorem znowu jadę na randkę <3


Oglądam właśnie "Naukę jazdy" i nakręcam sobie paranoję. Przecież ja za chuja się nie ogarnę za kierownicą. Ściągnęłam apkę z testami, zrobiłam jeden i ujebałam. Wszyscy tak we mnie wierzą, a ja pewnie ich zawiodę... ;C


PS: Jestem między młotem a kowadłem ;/
I chociaż serducho podpowiada po której stronie stanąć, to rozsądek mówi, żeby się nie mieszać.
 

 
Niee, ja nie mam czasu na leżenie
Wolne na pełnych obrotach, jak zwykle. Nie mogłabym przecież siedzieć bezczynnie, bo dostałabym na łeb.

Dzisiaj jestem na nogach od 8 nad ranem. Pojechałam do Psk ogarnąć kilka spraw, później robiłam z Bośkiem generalne porządki. Jemu się bardzo podobało:

-Helloł, yez diz iz dog


Później upichciłam kolację dla Pyszczka i zaraz do Niego jadę. Jutro wrzucę może jakiś zbiorczy wpis kulinarny, bo znowu dużo się tego nazbierało.

Czuję jak czas ucieka mi przez palce... A jeszcze tyle misji przede mną. Kiedy odpocznę? Chyba w trumnie.
 

 
W weekend, począwszy od sobotniego wieczoru, na Wylęgarni Smoków był ruch jak w Warszawie ;D

W niedzielę przed południem przyjechał mój Miś ;*
Zabutelkowaliśmy kilka nalewek i zrobiliśmy porządki w magicznej szafie. Po tej inwentaryzacji przeraża mnie litraż moich zasobów ;D
Najwięcej mam pigwówki (bo to sztandarowy produkt wylęgarniano-smoczany), ale jedną halbę chyba podrzucę pewnemu alkoholikowi, któremu malina wieje malizną ;D
Niedługo polecę z dalszą produkcją, a póki co załatwiam dilerów na składniki.


Dzisiaj w pracy myślałam tylko o jednym i odliczałam godziny do wolnego. Ale co mi po tym wolnym, jak i tak nie odpocznę. Mam tyle roboty, że nie wiem jak to upchnąć w 24-godzinną dobę. Pewnie jakby doba miała 48 godzin, to i tak by mi było mało.
Tzw. "urlop" już mi się chujowo zaczął. Jak zwykle wszystko na raz wali mi się na łeb. Ale przynajmniej sprawdziłam się jako złota rączka. Zjebały się drzwi do lodówki - naszarpałam się jak pojebana, ale naprawiłam. Dosłownie 5 min później strzeliła żarówka w kuchni. Nosz kurfff...


PS: stosy zapłoną... Czasem mam ochotę już odpalić zapałkę, ale po chwili rozsądek mi przypomina, że jeszcze nie czas...

PS2: Kurwy na łańcuch, niech siedzą w kagańcu.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Są tacy ludzie, na których nie potrafię się długo gniewać, mimo że czasem strasznie mnie wkurwiają. Wszystko co złe nadrabiają urokiem osobistym.
Oczka jak kot ze "Shreka" i ja wymiękam ;D
Chociaż czasem, gdy witamy się przytulasem, to przez ułamek sekundy zastanawiam się czy cię utulić czy raczej udusić ;P

_________________________________________________________
"It hit me like a sucker punch
Just one look and I'm out of touch
I'm freaking now 'cause I'm scared this might end bad
But I'll still come back for that"
(Sigrid - "Sucker Punch"

Patrząc na Ciebie czuję pożądanie i adrenalinę.

Brzuszek ^^ Mrrruuu! ^^

"Bite that tattoo on your shoulder..."

Hmmm... ;*
 

 
"Am I worthless?
Am I filthy?
Am I too far gone for a remedy?
Will you help me?
'Cause I'm dying
To be something more than a memory
If I reach out
Can I trust you?
Will you help me see the light of one more day?
Take the bullets away
Take the bullets away"
(We As Human - "Take the bullets away"


Trzy dni... Trzy sytuacje... Trzy ważne dla mnie osoby, które pokazują mi, że ja wcale nie jestem dla nich ważna...

Powinnam się przyzwyczaić do tego, że ludzie, którzy twierdzą, że mogę na nich liczyć, najbardziej mnie zawodzą... Powinnam przywyknąć do złamanych obietnic... Do tego, że zawsze znajdzie się ktoś ważniejszy ode mnie... Do tego, że nigdy dla nikogo nie jestem priorytetem, tylko zawsze opcją i to w dodatku ostatnią...

Możecie dalej wciskać mi kit, mydlić mi oczy czy próbować mnie udobruchać. Ja już w to nie uwierzę. Bo to nie słowa są ważne, tylko czyny. A wasze słowa to tylko puste obietnice bez pokrycia.

Gdy ktoś nie docenia twojej obecności, pozwól mu poczuć jak to jest bez ciebie. Hmm... pewnie nawet nic byście nie poczuli.
Na niebie są miliardy gwiazd. A co jeśli jedna spada? Nikt nie widzi różnicy. Dokładnie tak samo będzie ze mną.

Koniec latania za wszystkimi, koniec bycia na każde zawołanie.
Teraz to ja będę miała wyjebane.
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze. Teraz - z wzajemnością.


Ehh... Już trzeci dzień z rzędu boli mnie głowa, a tabletki nie pomagają. Pora umierać ;/
 

 
"I'm not coming back
I'm not gonna react
I'm not doin' shit for you
I'm not sittin' around
When you're tearing it down around us
I'm not livin' a lie
While you swim in denial
Cuz you're already dead and gone
You leave me out on the curb
Just like everyone else before you"
(Sick Puppies - "My world"


Many things aren't equal but everyone gets the same 24 hour a day, 7 days a week. We make time for what we trully want. Never believe anyone who says they're too busy. If they wanted to be around you, they would. Some talk to you in their free time, and some free their time to talk to you. Learn the difference. Instead of saying "I don't have time" try saying "It's not a priority" and see how that feels.

I'm never shoked when people let me down. I just hate the fact that I pull myself in a position to be let down in the first place.
Another lesson learned...
I'm just sad and disappointed...
The best way to avoid disappointment is to not expect anything from anyone.

"So here I am again
In the middle of the end
The choice I wish I'd made
I always make too late..."


That sad moment when you think you're important to someone, and you're not...
 

 
"Jest już późny wtorek, a ja nadal jestem wczesnym poniedziałkiem. Czuję się jak coś, co kot przywlókł ze śmietnika"
(Kurt Vonnegut)

Żaden cytat nie potrafi lepiej oddać mojego aktualnego stanu.
Weltschmerz mnie dopadł, ból egzystencjalny, ból od bytu i niebytu.
W takie dni jak ten mam ochotę sobie w łeb strzelić.

"I've got my finger on the trigger
One bullet in the gun
And I'm spinning the revolver
Thinking this could be the one"
(We As Human - "Take the bullets away"


Jestem już zmęczona tym wszystkim... Za dużo wszystkiego, za dużo... Chciałabym się wyłączyć chociaż na jeden dzień i uciec byle dalej od tych wszystkich pojebizmów, od obowiązków, od goniących mnie terminów...

A propos terminów: od 7.11 proszę spierdalać z drogi. Nie uciekać, bo jak ktoś krzyknie "Uciekać!" to każdy się rozgląda co się dzieje, a jak ktoś krzyczy "Spierdalać!" to wszyscy spierdalają xD
Póki co czeka mnie jeszcze prawie miesiąc samonakręcającej się psychozy.


PS: "Fłońce moje najfłodsze" <3 Hehe, mój kochany wariat ;* "Fiberian hufky" ;D Kofam! ;*


PS2: Kiedyś w rozmowie z BFF padło hasło, że "chuj to nie widły żeby pchać w gnój". Ale widzę, że niektórzy mają zgoła odmienne podejście. Cóż, nie każdy chłop z widłami to Posejdon.


PS3: Miód i cukier i klepanie po ramionach, taaa...
Nie bądź taki słodki bo cię mrówki wpierdolą ;P

_________________________________________________________
"Jestem jednym z tych pokurwieńców
Wpadam, nie biorę jeńców, to bez sensu
Oto cała moja filozofia
Im większy hałas tym więcej ofiar"
(Tede - "Glokk"

Wkurwia mnie już ten hałas i to licytowanie się kto głośniej szczeka.
Gangstaz paradajz, kurwa wasza mać. Jak dzieci z piaskownicy, jeszcze zacznijcie się łopatkami napierdalać.

"Strzyg, wiwern, endriag i wilkołaków wkrótce nie będzie na świecie. A skurwysyny będą zawsze."
(Andrzej Sapkowski)
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
"Time, is going by, so much faster than I,
And I'm starting to regret not spending all of it with you.
Now I'm, wondering why, I've kept this bottled inside,
So I'm starting to regret not telling all of it to you.
So if I haven't yet, I've gotta let you know
You're never gonna be alone!
From this moment on, if you ever feel like letting go,
I won't let you fall,
You're never gonna be alone!
I'll hold you 'till the hurt is gone"
(Nickelback - "Never gonna be alone"


Weekend jakoś szybko minął.
Z soboty na niedzielę randka z Misiołkiem ;*
W niedzielę wieczorem "Miś z okienka", a raczej groźny niedźwiedź ^^
Późnym wieczorem kawka na Wylęgarni, gawęda i głupawki.

Ostatnio często budzę się w nocy. Paradoksalnie im bardziej jestem zmęczona tym bardziej nie mogę zasnąć. Ale kiedy bym nie włączyła telefonu to i tak nie jestem jedyną zieloną kropką na messengerze.

Podliczyłam dzisiaj mój budżet, potem moje wydatki i wyszło mi, że powinnam pracować przynajmniej na 4 etaty żeby to wszystko ogarnąć xD
A tak całkiem serio: chyba za dużo na raz wzięłam sobie na łeb. Kumulacja jak w totku, szkoda tylko, że na minusie. Mówi się trudno i płynie się dalej. Trzeba zacisnąć pasa.

...a moje zaciskanie pasa jak zwykle kończy się kompulsywnymi zakupami. Ale ten czerwono-czarny stanik tak do mnie wołał! Śliczny jest, taki mrrrru! ^^

A propos bielizny - rano robiłam porządki w szafie i naliczyłam 15 gorsetów. Chyba faktycznie mam pierdolca na tym punkcie.
Zagadka: co Insomniaa właśnie licytuje na allegro?
No domyślcie się...
To jest nieuleczalne.

Padam na ryjek, a jutro muszę wcześnie wstać i ugotować obiad mojemu Pyszczkowi ;* Później byle tylko przeżyć psychiatryk.
Plan na środę: będę leżeć i umierać z bólu. Chociaż nie wiem, co gorsze: ból fizyczny czy psychiczny. W serduchu mnie kłuje. Dziwne, bo do tej pory myślałam, że nie mam serca.


PS: taki burdel, że niedługo się dziwki zalęgną. Ja ochujam z tym wszystkim -.-

PS2: tyle szmat wokoło a podłoga dalej brudna. Soczysty komentarz ciśnie mi się na usta, ale szkoda ryja strzępić. Może kiedyś poruszę ten temat nomen omen dogłębnie, tylko to już raczej we wpisie prywatnym.

________________________________________________________
Wypierdalaj pajacu.
Nawet drzwi ci otworzę.
-.-
 

 
"I wanna do it till the sun comes up
Till we're both so good and sweaty that we can't stand up
I wanna do it till we're both about to drop
As long as we got it together
Then we're never gonna stop"
(Nickelback - "Next go round"

[taka tam piosenka z przesłaniem a propos poranka ]


Zmarnowałam prawie całą wolną środę... Na spacerze w lesie zamiast się odstresować tylko się wkurwiłam, bo znalazłam tylko jednego grzyba. Jedyną udaną misją było nastawienie pigwówki.
Wieczorem gorąca linia psychiatryczna połamała mi głowę. Późny "wieczór" spędziłam za to w miłym towarzystwie dwóch czubków ;*

Dzisiaj przed pracą ogarnęłam dwie ważne sprawy. Dobrze, że Miś ze mną był i mnie wspierał. Ze mną to tak już jest, że wszędzie trzeba mnie zaprowadzić za rękę, postawić pod drzwiami, a potem kopnąć w dupę, żebym przez te drzwi weszła. Później to już jakoś samo idzie, wychodzę z poczuciem, że udało mi się wszystko ogarnąć, zamykam drzwi... i nagle dociera do mnie powaga sytuacji i pojawia się myśl "kurła, w co ja się wjebałam". Lęki, że nie dam sobie rady, kłębią mi się nad głową jak czarne chmury. Nagle ZOK uderza ze zdwojoną siłą.
Listopad będzie ciężki...
Hello darkness, my old friend...


Mam ostatnio tyle na głowie, że chyba zacznę prowadzić zeszyt i zapisywać wszystkie te challenge. Dedlajny mnie gonią, oszczędności topnieją, czasu brakuje na wszystko.
Jakby to skwitował Daś: "zesraj się, a nie daj się".


PS: tyle rzeczy mnie wkurwia, a nawet nie mogę się na ten temat odezwać. Trzeba zacisnąć zęby i przeczekać. Byle tylko zadbać o własną dupę. Przyjdzie czas, że stosy będą płonąć...

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Od kilku dni odgrzewam płytę Nickelbacka "Dark Horse".
To jedna z moich najulubieńszych.
Właśnie chciałam rozwinąć chupa-chupsa (co btw graniczy z cudem, kuźwa, czemu butów tak nie sklejają?) a w słuchawkach leci akurat "...cause you look so much cuter with something in your mouth" ;D

A ten kawałek nieprzerwanie gra mi w głowie.
No ciekawe czemu

"Sex is always the answer, it's never a question,
Cause the answer's yes, oh the answer's yes
Not just a suggestion, if you ask the question,
Then it's always yes, yeah!"
_________________________________________________________
Zawsze starałam się być najlepsza we wszystkim co robię, bo rozczarowując moich bliskich tak naprawdę najbardziej rozczarowuję siebie.
W szkole zawsze byłam w czołówce najlepszych uczniów, świetnie zdałam maturę i egzamin zawodowy, zakończyłam kurs barmański z oceną bardzo dobrą, znalazłam dobrze płatną pracę, umiem szpachlować ściany i potrafię podnieść 30-kilową belę mięsa. Swój czas próbuję dzielić sprawiedliwie dla wszystkich, którzy mnie potrzebują. Chciałam być zawsze idealną córką, dziewczyną, przyjaciółką, uczennicą, pracownicą.

Ale nikt nigdy nie był zadowolony... Wszystkim zawsze było mało... Dostałam w szkole piątkę - dlaczego nie szóstkę? Zdałam maturę na 96% - dlaczego nie na 100? Nigdy dla nikogo nie byłam wystarczająco dobra... Nie pamiętam żebym słyszała jakiekolwiek pochwały, ciągle tylko "jesteś głupia, nic nie warta, beznadziejna, za mało się starasz, inni są lepsi, inni mają więcej, nic ci się nie uda"... Kłamstwo powtarzane sto razy staje się prawdą - właśnie stąd bierze się moje niskie poczucie własnej wartości i brak wiary we własne siły. Nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się uwierzyć w siebie.

Nigdy nie byłam dla nikogo powodem do dumy.
Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak ważne są dla mnie te dwa słowa, które mi dziś napisałeś.
Dziękuję ;*

Nic nie daje większej siły do działania niż świadomość, że ktoś w ciebie wierzy.
 

 
Dni wolne na piździernik zapowiadają się obiecująco.
Może w końcu będę miała więcej czasu dla siebie.
Niby nie ma ludzi niezastąpionych, a tu proszę - ja jestem. Zabawne jak mało ważna jest twoja praca, gdy prosisz o podwyżkę, a jak niesamowicie niezbędna dla ludzkości gdy prosisz o urlop.

Jak już mowa o piździerniku... piździ okrutnie. Wracając z pracy zmarzłam i zmokłam. Mimo to kocham jesień. Jesień to długie spacery po lesie, zupa dyniowa, herbata z prądem i pretekst do wylegiwania się pod ciepłym kocem i do przytulania. To piękny czas na wszelakie depresje, cierpienia i melanchujnie. A to przecież cała ja. Gdybym była porą roku, to byłabym jesienią.


Towarzyszyłam dzisiaj Misiowi w studiu i teraz mam jeszcze większe parcie na tatuaż. Wzory i miejsca od dawna sprecyzowane, od niedawna nawet porządnie rozrysowane. Zdradzić mogę tyle, że jeden tatuaż jest inspirowany Bullet For My Valentine, drugi Sunrise Avenue, a trzeci Call of Duty. W przyszłości może będzie czwarty - Black Veil Brides. Na dniach idę ustalić termin, dam wam znać w razie jakby ktoś chciał przyjść posłuchać jak kwiczę z bólu ;P

Na jutrzejsze wolne mam tyle misji, że odpocznę dopiero wieczorem (ale za to w miłym towarzystwie). A ogólnie mam tyle na głowie, że chyba zacznę to sobie zapisywać, żeby się nie pogubić. Za dużo na mały tusiowy łepek, za dużo...


PS: jak gówno nie umie pływać to mówi, że woda za rzadka ;P
Too many shitty people.

_________________________________________________________
Usłyszałam dzisiaj w pracy piosenkę, która wywołała we mnie miłe wspomnienia. Do tej pory nikt, kogo znałam tak krótko, nie przysporzył mi tak wielu wspomnień, zarówno dobrych jak i złych. A będzie ich jeszcze więcej.
Ta historia jeszcze się nie kończy...
 

 
"*Za dobrze z oczu ci patrzy*
*Abyś mnie mógł urazić*
*Robiąc ten cały teatrzyk*
Chcemy tej nocy użyć supermocy
Całej tej finezji, nie, nie będzie dosyć nam
Czujemy się nad stan, mimo gwałtownych zmian
Co do sekundy zrealizujemy plan
Spotkajmy się w kuluarach
Widzę, że znasz się na czarach
Możesz czarować od zaraz"
(Baranovski - "Luźno"


Rozmowy o poranku z Misiem:
-Pacz jaki słodki wonsz na insta! Ja chcę wonsza!
-Taa, padalca.
-Już mam, leży obok mnie w łóżku xD
<Miś znalazł moją zagubioną skarpetkę>
-O patrz, węża znalazłem xD

A wieczorne rozmowy z Misiem podszyte są lekką paranoją ;D
Może jednak słusznie się martwił, przecież grzebaliśmy w bombie ;D


Chciałam rozrysować projekty tatuaży, ale koślawo mi to wyszło, bo przecież tyle lat nie trzymałam ołówka w ręce. Na szczęście mam photoshopa ;D
Uprzedzając pytania: nie pokażę, nie będę spojlować.

Tatuowanie chyba jednak będę musiała odłożyć na później. Póki co priorytetem jest prawo jazdy. Jeszcze nigdy nie czułam takiej presji. Kurde, przecież ja jestem upośledem i nie nadaję się za kierownicę ;/

_________________________________________________________
"Przyjaźń jest niezbędna. To ważne mieć kogoś, kto podnosi Cię z podłogi, włącza muzykę, polewa kolejnego kieliszka, obejmuje Cię i siedzi z Tobą aż do rana po prostu słuchając jak miotasz przekleństwami na wszystko co Cię otacza."


Najcenniejszą rzeczą, jaką możesz dać drugiemu człowiekowi, jest twój czas, bo wtedy dajesz mu coś, czego już nie odzyskasz.

Dziękuję ;*
 

 
...i fryzjerem

Kto rujnuje Insomniii życie i jeszcze bierze za to pieniądze?
Fryzjer oczywiście.
Ogólne doświadczenia z fryzjerami mam niezbyt dobre, żeby nie powiedzieć wręcz traumatyczne. Ostatni raz u fryzjera byłam pół roku temu, a przedostatni z 7 lat temu. Jak to się kończyło? Albo utratą miliona monet, albo chodzeniem z fryzurą pt.: "weź się nie pokazuj" i zaklinaniem się na wszystko, że już nigdy więcej nie pójdę do fryzjera, tylko niech te włosy wrócą tam gdzie były. Najlepszy żart technikum: "Ile promili miał Marty fryzjer?" xD

Moje włosy to wgl są jakieś dzikie. Wyprostuję to się kręcą. Zakręcę to się wyprostują. Żyją własnym życiem. Fryzury? Upięcia? Kurwa, co to? Nie umiem, nie znam się, nie pomogę.
Dlatego zazwyczaj chodzę z fryzurą, w której wyglądam jak mój własny ojciec jak był w moim wieku ;D

Przedwczoraj powiedziałam sobie, że raz kozie śmierć i co mi tam szkodzi, jakby co to przecież jesień jest i czapką można zakryć.
Sama sobie ścięłam włosy i sama zafarbowałam (bo jestem żydem i w ten sposób zaoszczędziłam 180 ziko xD).
A teraz chodzę i się jaram! ^^
Kurde, całkiem fajnie mi to wyszło.
Wyglądam jak takie wyrośnięte emo kid ;D


Z cyklu "Vater najlepszym demotywatorem" tudzież "żarty mojego producenta":
<przeglądam się w lusterku, żeby sprawdzić czy farba chwyciła>
-I jak? Złapało?
Vater: -Tak, jak żyda za dupę.


Jak już jestem przy śmieszkach - rozmowa z BFF:
-...no i biorę ten papier z Putinem, żeby mi przetłumaczyły co tam jest napisane, podchodzę i pytam "I'm sorry, could you..."
-Wipe my ass xD
-Exactly xD

No i dzisiaj - dzwoni Dachu, odbieram:
-Pronto!
Dasiek: -Wszystko posprząto! xD

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Już drugi raz usłyszałam, że karmię się ludzką krzywdą.
Taka se jestem hiena, hłe hłe hłe.

Lubię ludzi...
...gnębić*


*The worst thing in the world is when someone doesn't get your sarcasm and you have to keep saying "just joking" so they don't cry.

________________________________________________________
"Czasu dłońmi nie zatrzymasz. Ludzi, którzy nie chcą być w Twoim życiu, też nie. Dłońmi nie dasz rady. Groźbami staniesz się śmieszny. Prośbą naiwny. Tylko właściwy człowiek będzie chciał zostać przy Tobie, kiedy nie zrobisz nic. Nie będziesz walczył, nie będziesz błagał, nie będziesz straszył. Czasem milczenie mówi nam najwięcej i najgłośniej. Milczenie to złoto. Pokazuje naszą wartość w oczach innych."

Z tym, że ktoś musi walczyć, żebyś ty mógł bezczynnie siedzieć. Ktoś musi się odezwać, żebyś ty mógł milczeć. Ktoś musi się starać, ktoś musi pokazać, że mu zależy. Bo inaczej będziecie tak oboje siedzieć i czekać, i tracić cenny czas. A czasu dłońmi nie zatrzymasz...

Nie potrafię walczyć o ludzi. Gdy odnoszę wrażenie, że komuś na mnie nie zależy, to się wycofuję. Nie chcę przeszkadzać i być zbędnym balastem. Znikam.
 

 
"These wounds won't seem to heal, this pain is just too real
There's just too much that time cannot erase
When you cried, I'd wipe away all of your tears
When you'd scream, I'd fight away all of your fears"
(Evanescence - "My Immortal"


Uważaj na słowa, bo nie tylko wypalisz sobie język, ale spalisz tez komuś serce.

Najgorszą rzecz, jaką ludzie mogą sobie robić, to nie wyjaśniać do końca tego co ich zabolało.
Najbardziej bolesną rzeczą w życiu jest przestać rozmawiać z kimś, z kim kiedyś rozmawiało się codziennie.

Zapominamy, jak ważna jest zwyczajna rozmowa, wspólna kawa, dobre słowo do poduszki. Zapominamy, że to słowa budują mosty, a milczenie jak ogień je spala. Zapominamy, ile znaczą drobiazgi, dobre gesty, ciepło głosu. Zapominamy, że mamy emocje. Zapominamy, że jesteśmy ludźmi...

Smutno mi... Tak po prostu, po ludzku, jest mi smutno i przykro...

_________________________________________________________
"All in, nothing left to hide
I'm fallin' higher than a landscape
I spend a week away from you last night
Now I'm calling, calling out your name
Even if I loose the game
I'm all in, I'm all in tonight"
(Lifehouse - "All in"

Mogłabym zagrać w otwarte karty... Ale jaką mam gwarancję, że ty nie masz ukrytych asów w rękawie?
 

 
Lubię wolne niedziele.
Głównie dlatego, że spędzam je z moim Misiołkiem <3
Niedzielnie odpoczywaliśmy na Wylęgarni Smoków, a odpoczynek tutaj zawsze jest aktywny.

Przed południem poszliśmy do lasu. Jak się później okazało ja poszłam na spacer, a Misio na grzyby, bo wszystkie (dwa ;D) znalazł On.
Za to dla mnie najlepszym znaleziskiem była miejscówka, której szukałam od dawna. Byłam tam ostatnio z 15 lat temu. Niemiecki kamieniołom w końcu zaliczony!





W kamieniołomie zdobyłam nową sprawność harcerską xD Ale to przemilczę, Misio wie o co chodzi ;D

Po powrocie do domu zajęliśmy się przetwórstwem. Nastawiliśmy pigwowiec na sok, nalewkę głogową i tarninową z jeżyną. Zrobiłam też konfiturę gruszkową z chilli i kolendrą.


Wieczorem oglądaliśmy "Rocky Horror Picture Show".
Doktor Frank-N-Furter jest przegenialny! Tim Curry nawet w pończochach jest taki męski i seksowny ;D

Oglądanie nie obyło się bez śmieszków:
<pojawia się Rocky Horror>
-Wygląda jak Zbyszko z Bogdańca z "Krzyżaków".
-I nawet taką fryzurę ma.
-Świeżo po postrzyżynach xD

<pojawia się Eddie>
-Jak on wszedł w te spodnie?
-Malwina Wędzikowska go wcisnęła ;D

No i żart tylko dla kumatych:
-Ja wiem kto Riff Raffa grał!
-Kto?
-Nasz garbaty kolega xD

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj byłam świadkiem tego, jak działa "instant karma".
Wcale nie jest mi przykro ;P

Bo przykro jest mi z zupełnie innego powodu...
Ale spoko, przywykłam...
Może to też karma?
_________________________________________________________
"You chew people up and then you spit them out again (...) You're like a sponge. You take, take, take, and drain others of their love and emotion. Yeah, well, I've had enough."

It's all about you.
You fucked up.
Again.
 

 
...a gdzie gwiazdy? Ktoś je zgasił, tak jak gasi się świeczkę uślinionymi palcami. Pssst... Iskierka zgasła... Nie mam zamiaru biegać w kółko z zapalniczką. No chyba, że odpalając szluga. Znowu palę za dużo...


"Nie wiem już nic. Gubię się cały czas gdzieś,
tracę wyobraźnię, pomóż mi wstać.
Co jest dziś wyraźne - dla mnie we mgle.
Wątpię by mój pacierz zmył mi ten grzech."


Jaki sens ma wgl pisanie tego wpisu? Nie mam się przecież z czego tłumaczyć, bo nie zrobiłam nic złego. Po prostu próbowałam zrozumieć, doszukać się prawdy i poskładać to w logiczną całość.

Jeśli ciekawość to pierwszy stopień do piekła, to ja już od dawna siedzę u diabła w piwnicy.

Gdybym chciała dla rozrywki posłuchać o cudzym nieszczęściu, to włączyłabym sobie "Trudne sprawy".

Ale mam nauczkę na przyszłość.
Wtrąciłam się ostatni raz.
Już więcej nie będę.


Przyjęłam przekaz podprogowy
 

 
W środę późnym wieczorem podjechał na manewry, a raczej na szlug-time, wampir w srebrnym volvo. Nie przypuszczałam, że to będzie wstęp do zarwanej nocy. Dosłownie kilka minut gadki i łeb potrzaskany...

Dobrze, że czwartek szybko minął, bo zasypiałam na stojąco. Po pracy, gdy tylko położyłam się w misiowym łóżeczku to odpłynęłam.

A rano gadka z Misiem:
-Bo ty tak zasnęłaś słodziutko, a potem się przebudziłaś na siku i tak schodziłaś z łóżka najpierw nogami i ja ci powiedziałem, że jak ci dupa nie nadąży, to się zesikasz w przedpokoju xD

Później fitnes:
M. -Dotknij kolanem głowy. Ale swojej! Ale noga musi być prosta!
ja: -Niee, bo to wtedy kolano będzie dalej ;/

Misio głaszcze mnie po głowie:
ja: -Co ty mi robisz? Odmóżdżasz mnie? Czy odtwarzasz? (odtwarzacz = urządzenie do usuwania twarzy)
M. -Robię ci masaż pały xD


Dzisiejszy wieczorny dialog w pracy:
-Ja potrzebuję miesiąca urlopu. Poszłabym do lasu, postawiłabym sobie szałas i tak bym siedziała.
-Szałas na hałas?
-Na ludzkie pierdolenie -.-


A jak już jestem przy głupawkach, to wrzucę kilka ostatnich łaszków z Misiołkiem (on jedyny wie ocb):

R. -<opowiada dowcip> Dziewczyna budzi się u chłopaka w mieszkaniu po upojnej nocy, przeciąga się i mówi "Ooo pokój też masz mały"
-Ooo tak się X. u X. w pokoju obudziła! xD

-Jak X. ma poranny wzwód to X. oczy podbija ;D

-Powitałaby go z otwartymi nogami xD

Rozmowa z BFF:
-Chuj to nie widły żeby pchać w gnój.

I hit z dzisiaj:
-Cytując klasyka: "Jak facet do trzydziestki się nie ogarnął, to już się nie ogarnie"
<pozdro dla kumatych!>


Co tam u mnie poza głupawkami?
Dosłownie i w przenośni grzebię w bombie. Warstwę metaforyczną zostawię dla siebie, albo na następny wpis. Dosłownie zaś wygląda to tak, że albo dalej będę rozgrzebywać ziemię trampkiem czekając aż to wszystko jebnie, albo wezwę saperów.


PS: Jakbym do jutra umrzyła, to na nagrobku mi napiszcie, że jadłam sushi z C4 xD
Nie wiem, co mnie podkusiło ;P


PS2: Cieszę się, że mój Narzeczony jest tak inteligentny, ma zajebiste poczucie humoru, ma do siebie dystans i rozumie co to sarkazm. Bo bez tego nasz związek wyglądałby strasznie chujowo.
Trafiłam na ideał <3
Kocham tego mojego czubka ;*
 

 
"Breathing you in when I want you out
Finding our truth in a hope of doubt
Lying inside our quiet drama
Wearing your heart like a stolen dream
Opening skies with your broken keys
No one can blind us any longer
We'll run where lights won't chase us
Hide where love can save us
I will never let you go"
(Zedd - "Spectrum"


Miał być dłuższy wpis, ale jakoś tak za szybko zrobiło się późno. Ciągle czuję jak czas ucieka mi przez palce.


To dziwne uczucie serca w gardle, kiedy czytasz wiadomość, wgapiasz się w ten telefon i za cholerę nie wiesz co masz odpisać, ani nawet co masz o tym wszystkim myśleć...

Za dużo ludzkiego pierdolenia biorę sobie na łeb... Za dużo... Zwariuję kiedyś przez to wszystko.

Ale ktoś mądry napisał: "W tym nienormalnym świecie normalność to nienormalność".
 

 
"Time flies by in the yellow and green
Stick around and you'll see what I mean
There's a mountain top that I'm dreaming of
If you need me you know where I'll be
I'll be riding shotgun underneath the hot sun
Feeling like a someone"
(George Ezra - "Shotgun"


Mając przed sobą ciężki weekend, w piątek chciałam wyspać się na zapas. Niestety mi się nie udało, bo o 8 nad ranem obudził mnie telefon i tekst: "-Kuuurwa, Marta, no nie mów, że ty śpisz!" ;P
Na wpół śpiąco z całej rozmowy zapamiętałam tylko "jojka w czornym gornku" xD Ja nie wiem co te chłopaki mają z tymi jajami - jeden poobijał, drugi przypalił ;D


W sobotę też nie mogłam pospać, bo trzeba było od rana tyrać w psychiatryku.
A wieczorem meloooo! ^^
Poszliśmy z Misiem na biforek do A., M. i A.
Tam wstępnie wprawiliśmy się w nastrój, była żydowska wódka po której rosną pejsy i "unicock" xD

Później udaliśmy się do Nostromo na Rockabilly Party, gdzie spotkaliśmy resztę ekipy. Lubię klimat tego miejsca. To chyba moja najulubieńsza imprezownia.
Nie potańcowaliśmy, bo dziadek z babcią wywijający na parkiecie wpędzili mnie w kompleksy. Ale za to oblegaliśmy fotopstryczek ;D
W międzyczasie przerwa na fajkę ;]
A podczas powrotu okazało się, że mój Misiek jest straszną blaszką ;D Bo mnie nie jara ani te 200 koni ani osioł za kierownicą ;P Ja jestem baba ze wsi, mi można zaimponować conajwyżej kombajnem ;D


W niedzielę zjechaliśmy na Wylęgarnię Smoków.
Poszliśmy z Misiołkiem na spacer do lasu, znaleźliśmy trzy kozaki, maślaka i siedzunia sosnowego. Jestem strasznie zawiedziona ;<

Z rzeczy pożytecznych: zlaliśmy nalewkę jabłkową, nastawiliśmy winogronową, nazbieraliśmy głogu i tarniny na kolejne nalewki.

Weekend zakończyliśmy pijąc urodzinową wódeczkę z Bratem. Za zdrowie Brata to ja mogę nawet wodą mineralną zapijać ;D


Dzisiaj niestety trzeba było wrócić do szarej rzeczywistości. Teraz byle do następnej niedzieli...
_________________________________________________________
You promised... But all your promises are full of shit. Just like you.