• Wpisów: 2810
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 01:37
  • Licznik odwiedzin: 325 564 / 3268 dni
 
insomniaa
 
"You know the truth can be a weapon
To fight this world of ill intentions
A new answer to the same question
How many times will you learn the same lesson?"
(Welshly Arms - "Legendary")



Mój Miś to jedna z niewielu osób, z którymi potrafię rozmawiać o wszystkim co siedzi mi w głowie. No i tak sobie często rozmawiamy, prowadzimy ciekawe dyskusje o życiu, o ludziach. Czasem żałuję, że nie nagrywam tych rozmów, bo szkoda, że tak ciekawe polemiki ulatują w niepamięć.

Wczoraj, gdy wracaliśmy z pracy, nasunął nam się ciekawy temat. Postaram się go w miarę możliwości wiernie przedstawić:
-Może jestem naiwna, ale wydaje mi się, że nawet jeśli człowiek jest pozornie zły do szpiku kości, to jeśli spotka na swojej drodze kogoś dobrego, z czystymi intencjami, z sercem na dłoni, to nie będzie umiał wyrządzić mu krzywdy.
-Będzie umiał i wyrządzi, kiedy tylko będzie miał z tego jakąś korzyść. Nie skrzywdzi cię dopóki ma w tym jakiś interes.
-Może jestem głupia i naiwna, ale nie chcę patrzeć na ludzi w ten sposób. Może dla całego świata są źli, a tylko dla mnie dobrzy?
-Ludzie są albo źli albo dobrzy.
-Świat nie jest tylko czarny albo biały. Nie można tak szufladkować ludzi. Ten kogo chcesz zaszufladkować nie jest ani czarny, ani biały, ani nawet szary. Jest zajebiście barwny. Nie ma czegoś takiego jak zło i dobro - to tylko strony po których się stoi. Bo to co dla ciebie jest dobre, dla kogoś innego jest złe.


Teraz naszła mnie taka refleksja odnośnie tej rozmowy. Może to jest tak jak w świecie zwierząt i roślin, że to, co jest najbardziej kolorowe najczęściej okazuje się toksyczne.

_________________________________________________

Pewien cytat dał mi do myślenia...

“Słuchaj uważnie ludzi, którzy mówią o innych ludziach w twojej obecności. W dokładnie ten sam sposób będą mówić o tobie podczas twojej nieobecności.”



Gdybym miała przejmować się wszystkim co ludzie o mnie pierdolą to już dawno umarłabym na depresję.


Ale jedna rzecz nie daje mi spokoju od dłuższego czasu...
Dwa słowa siedzą mi w głowie prawie 8 miesięcy...
Ktoś "życzliwy" mi doniósł. Nie miał wtedy żadnego interesu w tym, żeby mnie okłamywać, więc skłaniam się do tego, by mu uwierzyć. Podobno co u trzeźwego na myśli to u pijanego na języku.
Chociaż z drugiej strony jakoś mi się to nie składa do kupy ze wszystkim co się działo później.
Pisałam o tym nie raz we wpisach prywatnych. Nie wiem co mam myśleć. Chciałabym to wyjaśnić, ale jakoś zawsze brakuje mi punktu zaczepienia.


Podobno, kiedy ktoś unika spojrzenia w oczy znaczy to, że kłamie.
Czy więc świdrujące spojrzenie jest oznaką szczerości i dobrych intencji?

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko znajomi Insomniaa mogą komentować ten wpis.