• Wpisów: 2839
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: dzisiaj, 01:49
  • Licznik odwiedzin: 328 303 / 3329 dni
 
insomniaa
 
Tyyyle mam do napisania, że nie wiem od czego zacząć!


Weekend służbowo był męczący. Nastawialiśmy się na chociaż trochę spokoju, a było wręcz odwrotnie.

W sobotę poszłam z Miśkiem na Altstadtfest. Wieczór minął nam przy langoszu, a potem przy piwku i pogaduchach. A później spacer przez Goerlitz w miłym towarzystwie.

Niestety po weekendzie dopadła mnie klątwa poniedziałku. Najpierw pobudka nad ranem, później dzień chujowego klienta, ostrzał z karabinu maszynowego i... a chuj tam, szkoda słów. Ja do kogoś z sercem, a ktoś do mnie z dupą. Czyli kurwa jak zwykle.
Ale wszystko dobre co się dobrze kończy - przynajmniej finansowo wychodzę na prostą. W tym temacie wrzesień zapowiada się bardzo obiecująco.

Dzisiaj przed południem był u mnie Miś.
Przywiózł Bośkowi kość z mamuta xD

Od rana spełniałam się kulinarnie, ale o tym napiszę może jutro, a wpis opatrzę zdjęciami, bo trochę tych zaległych foodpornów się nazbierało.

W pracy był dzień tępego klienta:
ja: -Na miejscu czy na wynos?
klientka: -A dlaczego?
-_-

Śmieszki dla kumatych:
-Pamiętasz jak ci mówiłam, że X. jest czterotorbowy?
-Nom.
-Dementuję. Jest trzytorbowy.
-A co, wyładniał?
-Nie, pies mi zdechł.

A teraz wreszcie mogę odetchnąć. Jutro wolneeee!!!
Z tej okazji zrobię ciacho (sernik z mango).
Wybieram się też na kawkę i ploteczki do A.

Ale najważniejsze co mam w planach to pójść na spacer do lasu, zrobić stałą trasę 10km i poukładać sobie wszystko w głowie, bo mam już taki mętlik, że nic nie ogarniam.

Może co nie co poukładam na blogu w kolejnym wpisie.

Ale najpierw przerwa na papierosa...

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko znajomi Insomniaa mogą komentować ten wpis.