• Wpisów: 2887
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 01:41
  • Licznik odwiedzin: 332 620 / 3461 dni
 
insomniaa
 
Na początek dowcip-zagadka:
Na jakie słowa najlepiej reagują zwierzęta?

“Zapraszamy do kasy obok”




Tłok, szał, hałas, z każdej strony ktoś cię popycha, słychać wrzaski, płacz dzieci...
Wojna?
Niee.
Przedświąteczne zakupy w markecie. Siedlisko zła i głupoty w najczystszej postaci. Właśnie wtedy wychodzą z ludzi najgorsze zwierzęce instynkty.

Szynki ze stoiska wymiecione, by dwa regały dalej pierdolnąć je do kosza z kapciami. Syf, wszystko rozjebane. Chleb wymacany, pomidory poobijane, ogórków to strach dotykać, bo nie wiadomo, co ci ludzie z nimi robili. To nie banany z Kolumbii, żeby ryć jak dziki. Nieopodal z zamrażarki machają jakieś nogi - babka nurkuje w poszukiwaniu fileta (mmm, filet - moja ulubiona ryba xD), a wygląda jakby szukała Titanica. A potem zostawia te zamrażarki pootwierane! Następna otwiera kartony z ryżem, jakby złotego pociągu szukała. Nie wiesz babo jak ryż wygląda?!

Typowy wąsaty cebulak w przepoconym swetrze z kontenera dla bezdomnych krzyczy do swojej żony: "-GIENKAA! CHLYBA WINCYJ WEŚ! I WUTKI BO MOŻE ŚFAGIER PRZYJEDZIE!!!"
Dobra, wódkę rozumiem, to się nie zmarnuje. Ale chlebek to trzeba szanować, nie wolno wyrzucać. A potem widzę, jak nad Nysą babka karmi kaczki rzucając im całe bochenki chleba (sic!).
Nie samym chlebem żyje człowiek. Z głodu się jeszcze nikt nie zesrał (o rly? o tym za chwilę), ważniejsze żeby się nie odwodnić.

Po markecie łażą 5 godzin, a w kolejce nie mogą wystać pięciu minut. Pomstują na te biedne kasjerki, sapią jak pedofil w sierocińcu. Właśnie w kolejce czuć prawdziwą polską atmosferę świąteczną, gdy wszyscy patrzą na siebie wilkiem, a jakby mogli, to by się pozagryzali. Jazdaaa po trupach do kasy!

Baba ostatkiem sił pcha dwa pełne kosze zakupów. Po świętach i tak się wszystko wypirdoli i kupi nowe, a co tam, stać ją.
Patrząc na te przepełnione koszyki można pomyśleć, że życie większości ludzi wypełnione jest treścią jedynie żołądkową.

A propos tejże treści, której z czasem trzeba się pozbyć, grozą wieją nawet opowieści z marketowej toalety. Kolejki długie jak tasiemiec w psiej dupie, w jednej kabinie nasrane na podłogę, w drugiej na ścianę. Widok mrożący krew w żylakach.


Market czynny w Wigilię do 13. Godzina 13.05: tłumy krzyczą pod drzwiami "-No jak to kurwa zamknięte?? To gdzie ja zakupy zrobię?!"
Właśnie przez takich ludzi Chrystus musiał się rodzić w stodole.


Sama też robię zakupy w markecie. Stoję po środku tego chaosu, bo muszę. Bo robię zakupy służbowe albo kupuję śniadanie do pracy, bo to jedyny sklep jaki mam po drodze. Ale gdybym była mobilna, to już wolałabym nadrobić kilka kilometrów, byle tylko się nie pchać w ten kocioł.
Chociaż z drugiej strony... Dla mnie jako niskociśnieniowca takie zakupy to nawet prozdrowotne, bo potem do końca roku kawy pić nie trzeba.
Zobaczcie: święta w pełni, a ja dopiero jad wylewam, tak mnie trzyma.


Dla pracowników marketów i galerii handlowych okres przedświąteczny to prawdziwa gehenna. Bo oprócz nawału pracy, po całym dniu użerania się z roszczeniowymi klientami, my też mamy dom do ogarnięcia i potrawy świąteczne do przygotowania. A po takich ciężkich bojach jedyne o czym myślimy po pracy to paść bezwładnie na łóżko.
Ubolewam nad zakazem wnoszenia do pracy broni palnej. Po pierwszym tygodniu takiej jazdy nie byłoby kogo obsługiwać.
Owszem, można to wszystko olać i kręcić loki na dziale mięsnym, jak to miało miejsce w jednym z lokalnych marketów (pozdro dla kumatych). Pomijając kwestię obleśności takiego zachowania, jest to taki poziom wyjebania na klienta, jaki chciałabym kiedyś osiągnąć xD

Ludzie! Dajcie na luz! Jak ktoś wykupi przed wami ostatniego karpia, to świat się nie zawali. Przecież święta to coś więcej niż tony żarcia, których i tak nie przeżrecie...

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko znajomi Insomniaa mogą komentować ten wpis.