• Wpisów: 2929
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 6 dni temu, 02:06
  • Licznik odwiedzin: 339 058 / 3639 dni
 
insomniaa
 
W czwartek wieczorem przyjechał mój Bąbelek! <3
Wyszliśmy więc we trójkę z Miśkiem i Bąblem na nocnego tripa. Skoczyliśmy na stację po piwo a potem siedzieliśmy na ławce w Niemcowni. Były rozkminki, głupawki, kontemplacja Smoka, obgadywanie pojebańców. Najlepszy był Bąbel pod klatką:
-Maurycy?!.. a nie, bo ja chciałem jak w tej piosence, ale źle zacząłem xD
W międzyczasie DJ Szmitek u mechanika i w kostnicy:
-Jebnie jak rozrząd w passacie!... Ogień w krematorium!... Kutas w denatceee!... Wieczne rozjebanie racz nam dać panie! xD
A potem powrót ze spaceru:
-A na końcu korytarza... (pdk!) xD
(PS: fioletowy wcale nie jest pedalski, tylko szekszi ^^)


W piątek dialog farmaceutyczny na wkurwie o poranku:
-Chcesz witaminy?
-Chcę prozac.
-Pawulon.
-Pawulon to dla niego. Dla mnie prozac.

W sobotę Miś pojechał na Alter Piknik, a ja czekałam na Niego w domu oglądając "Megatransporty" (wkręciłam się ostatnio bardzo mocno).

Jak przekonać aspołeczną czarownicę do wyjścia między ludzi:
-Pojedziemy w niedzielę na Lato Agatowe?
-A po co? Nie mam ochoty... Tam się przecież nic nie dzieje... Do mnie mieliśmy jechać.
-K. jedzie kupić sobie jakieś kamienie.
-JEDZIEMY!!

No bo przecież jest retrogradacja Merkurego, wszystko się pierdoli na potęgę, trzeba więc profilaktycznie poobkładać się kryształami.

W niedzielę wyruszyliśmy więc na Lato Agatowe z Miśkiem, K. I. i J.
Oglądaliśmy piękne minerały, zjedliśmy przepyszny podpłomyk, degustowaliśmy wina i nalewki - przy tych ostatnich spędziliśmy najwięcej czasu, bo wymieniałam doświadczenia i czerpałam inspiracje. Do domu wróciłam z worem kamyków, krówkami Arco (cynamonowa, śliwkowa, czekolada z chilli, czekolada z miętą - najlepsze krówki jakie kiedykolwiek jadłam!), ukraińską chałwą (pyszota!), butelką wina granatowego oraz nalewkami: miodową, piernikową i z dzikiej róży.

Po południu zjechaliśmy na Wylęgarnię i podjechaliśmy do Braciaka na "warsztat" pogadać i wyleczyć Smoka. Trzeba ciułać hajsy na części.

Wieczorem wróciliśmy do miasta i w końcu mogłam się kulturalnie najebać. Jedyna lampka, przy której czuję się oświecona, to lampka wina.
No bo jak tu nie pić??
Zresztą są tacy, co od rana "włajaż włajaż" (pdk).

Ostatnio ciągle chce mi się spać, a dziś nie mogłam pospać przez pieprzoną biurokrację. Nienawidzę załatwiać spraw urzędowych, tym bardziej, że wymaga to wyjścia spod ciepłej kołderki w mroczny poniedziałkowy poranek.

Potrzebuję słoneczka i ciepełka, żeby wyrównać opaleniznę i wyciągnąć mój goth-kocyk plażowy z Alli.
A tu lipcopad i pogoda jak długość penisa - w zapowiedzi 20, odczuwalne 10.

W następny weekend może odreagujemy: najpierw na Sky & Sand, a potem na HoliFest. Ktoś się wybiera??

...ja aktualnie wybieram się do łóżka, co i Państwu radzę.
Dobranoc, chuj na noc! ;D

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko znajomi Insomniaa mogą komentować ten wpis.