• Wpisów: 2929
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 6 dni temu, 02:06
  • Licznik odwiedzin: 339 058 / 3639 dni
 
insomniaa
 
Nie przykładałam specjalnej wagi do astrologii, dopóki nie przekonałam się, że układ ciał niebieskich faktycznie ma wpływ na to, co się dzieje w moim życiu. To nie jest przypadek, bo nigdy nie wierzyłam w przypadki. Wszystko składa się w logiczną (choć metafizyczną) całość.

W związku z retrogradacją Merkurego obkładam się kryształami, piję koporski czaj (więcej o tym w najbliższym wpisie szamańskim) i odkurzyłam moją talię tarota. Taki mój "witchy chill". Muszę coś zrobić, żeby nie zwariować. Ostatnio czuję się tak, jakbym non stop była pod ostrzałem, a w plecach mam tyle noży, że mogłabym udawać jeża.

Wszystko się pieprzy, nic nie idzie tak jak powinno, co chwilę pojawiają się nowe problemy. Ludzie są nieobliczalni, wkurwiają się, warczą na siebie. Ciągle same kłótnie, fochy, nieporozumienia. Rzeczy się psują, hajs się dupy nie trzyma, nic nie chce współpracować. Cały czas pod górkę.
Całe to kosmiczne pokurwienie będzie trwać do końca miesiąca.
Jak się przed tym bronić?
Primum non nocere - czyli nie dolewać oliwy do ognia. Nie panikować. Nie przejmować się tym, na co nie mamy wpływu. Być wyrozumiałym dla wkurwionych ludzi, ustępować głupszym, schodzić im z drogi. Najpierw myśleć, potem mówić, a najlepiej częściej gryźć się w język. Nic nie planować. Nie zaczynać nowych projektów, a trwające w miare możliwości zapauzować. Słuchać swojej intuicji. A przede wszystkim: oczekiwać nieoczekiwanego.

Retrogradacja Merkurego, pełnia Księżyca, wczorajsze częściowe zaćmienie (a u mnie prywatnie bloody moon) - nie ma chyba lepszej okazji do pozbycia się negatywnej energii ze swojego życia. Czas odciąć sznurki, odczepić pijawki, ściągnąć z ramion ciężkie brzemię.
Pamiętacie legendę o Bazyliszku? Jak zginął? Zamienił się w kamień patrząc w lustro. Lustro to karma. Tym lustrem będę ja.
Choć serducho podpowiada, że powinnam odpuścić, to rozum mówi, że tak będzie lepiej. Czuję się rozdarta i zawieszona między tym, co chcę a tym co powinnam zrobić.

Dasiek powiedział mi kiedyś tak: "Dla ludzi twoją wartością nie jest twoje złote serce. Dla niektórych jesteś warta tyle, ile mogą na tobie zyskać".
I to mądre słowa były. A teraz na każdym kroku przekonuję się o ich prawdziwości.


Clean up how you feel about others. Release those heavy feelings. Walk away from "friendships" that makes you feel small and insecure, and seek out people who inspire you and support you. Never chase anyone. A person who appreciates you will walk with you. The biggest mistake one can make, is losing yourself in the process of valuing someone too much, and forgetting you are special too. Delete the people that make you feel bad about yourself or your life, unfollow them, delete their numbers, erase their texts. You attract the energy you focus on. Take no shit.
If you walked away from a toxic, negative, abusive, one-sided, dead-end, low vibrational friendship - you won. Be thankfull for closed doors, bad vibes and stuff that falls apart. It'll protect you from things not meant for you.

_________________________________________________________
Zeszłej nocy miałam sen, a wierzę, że sny mają drugie dno i ten nie był przypadkowy.
Śnił mi się ktoś, kogo aktualnie raczej nie chciałabym widzieć.
Śniło mi się, że byłam z przyjaciółmi w hotelu. Ujrzałam tego kogoś w tłumie, byłam pewna, że mnie rozpoznał. Chciałam pójść do pokoju, tylko nie pamiętałam numeru. Spotkałam go na korytarzu, na mój widok wzruszył się i uśmiechnął. Chciał przytulić mnie na powitanie, a ja zrobiłam krok w tył. Więcej nie pamiętam...

Ten sen był tak realistyczny, ciągle mam go przed oczami, a w głowie kołacze mi się przesąd, że jak ktoś ci się śni, to znaczy, że za tobą tęskni.
Co mam o tym myśleć?
Hmmm...
Nie pozostaje mi nic jak tylko czekać na kolejny sen...

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko znajomi Insomniaa mogą komentować ten wpis.