• Wpisów: 2929
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 6 dni temu, 02:06
  • Licznik odwiedzin: 339 058 / 3640 dni
 
insomniaa
 
Jak miło w końcu zasiąść w moim Centrum Dowodzenia po tak długiej emigracji ^^

Tydzień temu w niedzielę byliśmy z Miśkiem na "rodzinnej" imprezie - urodzinach mojej Sis ;* Popite, pojedzone, a przede wszystkim pośmiane ;D
Tak się śmiałam z Braciaka w "golfie" aż na drugi dzień mi samej szyję powykręcało ;/

Zeszły tydzień był wyjątkowo ciężki...
Po 10h w psychiatryku, do tego wstawanie o 8 nad ranem wymęczyło mnie doszczętnie. Codziennie wstając rano czułam się jak po zderzeniu z pędzącym pociągiem.
Do tego wieczne spiny, "włajaż włajaż" i mantrowanie, żeby komuś nie wyjebać. Nie pozwolę sobie, żeby ktoś do mnie pyszczył i mnie szarpał.
"Szlachta baluje, frajer pracuje. Chuj ci na łeb pizdo jebana" xD
Życzymy miłego dzionka i smacznej kawki (pozdro dla kumatych!)

Poza pracą dobiły mnie jeszcze kłótnie, przez które nie raz ryczałam i nie spałam po nocach...
Ale ja przecież tylko marudzę...

Na weekend udało mi się nieco naładować baterie.
Najpierw w piątek na Soundsystem Street Festiwal, mimo że pod koniec już trochę przysypiałam.
A potem w sobotę, bo w psychiatryku odwiedził mnie Kriss i ustawiliśmy się na piwko z Ryśkiem (w ramach krissowego wieczoru kawalerskiego xD). Fajnie było spotkać moje kochane mordy. Poczułam się jak za starych dobrych czasów w technikum.

Nooo i śmieszkowałyśmy dużo z Kromeczką:

“-Proszę gumka na wynos!”


"-Na miejscu czy na miejscu?" xD

“-Ta broszka należy do Pierdzioszka”


Ale najlepsze było spanie pod beczką xD
No i "miss mokrego podkoszulka": "hej dziewczyny, ściągać kiecki, bo nadjechał Marek Marecki" xD


A teraz uprawiam łomżing (pigwa z miętą i mirabelka) i słodkie nieróbstwo. Tego mi było trzeba!


PS: mam kryzys ekonomiczno-seksualny: patrzę do portfela a tam chuj. Ale jak tylko wygrzebię się z kryzysu, to muszę iść do mojego psychoterapeuty. Mam kilka projektów na dziaby, w tym wspólny z Kromeczką. Kiedyś chciałam sobie też wydziarać koniczynkę, no ale...

PS2: Mercury retrograded all over me...
Dobrze, że właśnie dziś retrogradacja kończy się Czarnym Księżycem. Pora się ogarnąć i zacząć pisać nowy rozdział.
Kilka dni temu wyciągnęłam zakurzoną już talię tarota, by sprawdzić, co powiedzą mi karty. Wszystko składa się w logiczną całość:

“Everything comes with a price”


Nie wiem która cena jest wyższa: materialna, fizyczna czy mentalna...

PS3: przypominam, że zaczynają spadać Perseidy, a ich apogeum jak co roku otwiera moje święto ^^

__________________________________________________
I swear empaths can feel things way before they actually find out things. They can feel when they're being played. They can feel when their "friends" are being shitty. They can feel when something isn't right.
Mam instynkt silniejszy od przeciętnych ludzi. Wiem kiedy coś jest nie tak, kiedy ktoś kłamie albo robi ze mnie idiotkę. I bardzo tego nie lubię.


To, że komuś wybaczam, nie znaczy, że akceptuję to, co zrobił, albo o tym zapomniałam. Nie oznacza to, że znowu mu ufam. Wybaczam dla siebie, żeby przestać się dręczyć i ruszyć dalej, bo trochę ciężko się idzie ciągnąc gówno przez morze. Nie jest tak jak powinno być, nie wiem nawet czy jest dobrze. I tak sobie trwam zawieszona gdzieś pomiędzy "ogiń dym" a "płoń na stosie", zastanawiając się, czy bardziej chcę przytulić czy w łeb przyjebać.
Wiecie co mnie najbardziej wkurwia w ludziach? Kiedy z kimś się pohapiesz, ale tak już na etapie "wypierdalaj nara", a później ten ktoś pisze jak gdyby nigdy nic. Książkowy przykład rozdwojenia jaźni. Nie jeden psychiatra by na tym rodzinę wykarmił. Robi mi to w głowie jedno wielkie WHAT THE FUCK. Nie potrafię udawać, że nic się nie stało.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko znajomi Insomniaa mogą komentować ten wpis.